Oferty specjalne

Nadchodzące wydarzenia

Polecane artykuły w prasie

» Wykłady z Tantry Współczesnej – część pierwsza

Część pierwsza: Porzucenie ciała, wejście patriarchatu, energia seksualna a doświadczenia duchowe, ciało jest kluczem, religino-seksualne korzenie tantry, tantryczne yin-yang, czasy dzisiejsze, zachodnie źródła.

Historia tantry wywodzi się z Indii, jednak to, co proponowane jest obecnie na Zachodzie, dalekie już jest od religijnych form hinduskich. I dobrze, bowiem nie chodzi o to, aby powielać pewne schematy, które nam mogą wydawać się obce. Jeśli jednak się przyjrzeć, to okazuję się, że możemy skorzystać z tego filozoficzno-religijnego bogactwa, wyciągnąć bardzo praktyczne wnioski i zaadoptować je na nasze potrzeby.

Porzucenie ciała

Niewątpliwie zgodzimy się, że nasz świat cierpi na pewnego rodzaju kryzys przeżyć energetyczno – duchowych. Przy czym nie chodzi tu o wysublimowane pojęcie duchowości, ale o to, czego doświadczamy w naszym wnętrzu, w nas samych. Zachód mocno poszedł w kierunku technologii, osiągnęliśmy niesamowite cuda. Niestety pogoń za postępem technicznym rozminęła się w pewnym momencie z drogą, która prowadzi do rozwoju bogactwa przeżyć wewnętrznych, do postępu w doświadczaniu życia. Ważne jest to, aby pamiętać, że obydwie drogi są istotne, nie należy negować jednej, względem drugiej, ale zająć się każdą z nich.

To, co możemy teraz zrobić, to skorzystać z naszego dorobku, a jednocześnie zaadoptować pewne pomysły, które przyszły ze Wschodu. Nie dlatego, że są lepsze, ale dlatego, że stoi za nimi praktyka tysięcy lat. To właśnie praktyka jest tym, co przemawia do mnie tak jasno. Nie chodzi tu o filozofię czy teorię. Chodzi o to, że byli ludzie tacy sami jak my, z takim samym genetycznym potencjałem, z tego samego gatunku. Ludzie ci od tysięcy lat świadomie rozwijali pewne potencje związaną z poczuciem ciała, z energetyką ciała, oraz z tak ważną, choć często obecnie pomijaną, seksualnością ciała. Aspekty te, w skutek pewnej ewolucji kulturowej, zostały u nas mocno zahamowane. W kulturze judeochrześcijańskiej seksualność, została bezwzględnie wyparta i obarczona poczuciem wstydu i grzechu. Jeszcze w świecie antycznym istniały formy religijne, które dopuszczały ludzką seksualność. W judaizmie seksualność była już zależna wyłącznie od prokreacji, natomiast chrześcijaństwo przejęło zupełną kontrolę nad naszą zmysłowością.

Wejście patriarchatu

Kolejną przyczyną odcięcia od ciała bylo wejście systemów patriarchalnych. Dotyczy to prawie całego świata, taki był proces rozwoju ludzkości. Patriarchat wyszedł na plan pierwszy. Tam gdzie mężczyzna nie posiadał juz umiejętności transformacji energii seksualnej, tam musiała ona zostać odcięta. Chciano zapanować nad tą potężną siłą, a ponieważ u kobiet energia ta jest bliższa wydobyciu, rozwiązaniem było zniewolenie kobiet. Kiedy wchodził patriarchat, mężczyzna musiał opanować dzikość kobiety, jej moc, tą nieprzewidywalność i nieokiełznanie. Musiał to zrobić poprzez odcięcie seksualności, oczywiście swojej również. W Afryce przyjęło to drastyczne formy, wycinano łechtaczkę oraz obcinano wargi sromowe mniejsze. Następnie związywano dziewczynkom nogi, co powodowało prawie całkowite zarastanie wejścia do joni. W innych krajach odbywało się to w bardziej subtelny sposób, w formie psychicznej, tzn. mówiono: seks jest brudny, zły, i grzeszny, albo wstydź się, co robisz, połóż te rączki na kołderce. Kobiecie nie wolno jest aktywnie okazywać zainteresowania mężczyzną, bowiem oznacza to, że się puszcza. Kobieta ma biernie oczekiwać na Księcia z bajki. U nas występuje właśnie taki schemat.

Energia seksualna a doświadczenie duchowe

Wschodnie pojmowanie religii wiąże się z przeżyciem duchowym. Ekstaza religijna jest momentem komunii naszej indywidualnej jaźni z pewną większą transcendentną siłą. W momencie pełnego uczestnictwa w doświadczeniu, przeżywania go całym sobą, możemy osiągnąć ekstazę religijną i dostąpić komunii z bogiem, z Siłą, komunii z Tajemnicą. Ta ekstaza religijna, czy inaczej mówiąc komunia duchowa korzysta z energii seksualnej. Jest to energia, która znajduje się w każdym kawałku naszego ciała, zarówno w łokciu, nodze, czy uchu. Energia seksualna jest to ta sama energia, co energia życiowa. Podnosząc się w górę wypełnia nasze ciało endorfinami, serotoniną i oksytocyną, co pozwala nam się rozluźnić, otworzyć i doznać przeżycia mistycznego. Od zawsze było ono celem pierwotnych religii oraz systemów przed-religijnych.  Wykorzystywały one trans, kontrolowane szaleństwo, do tego żeby przebić się z normalnego życia i dostąpić sacrum. Dostąpić świadomości boskiej, kosmicznej.

Ciało jest kluczem

Istnieje więc połączenie pomiędzy pobudzeniem energii seksualnej w ciele, a odbiorem i doświadczeniem energii duchowej. Właśnie Tantra w swej religijnej formie temu służyła. Ponieważ, nasze ciało jest mostem, pomiędzy tymi stanami, dzięki niemu możemy dotknąć tej sakralnej przestrzeni. Przestrzeni, która przecież jest z nami tu i teraz, tak samo jak nasze ciało. My na zachodzie pojmujemy religijność jako coś intelektualnego. Medytacje  polegały u nas na rozmyślaniach, na analizie, a nie na wstrzymaniu wewnętrznej gadaniny. Niestety, nie da się intelektualnie zrozumieć pewnych rzeczy; tajemnicy istnienia, boga itd. Po prostu się nie da, bo przekracza to nasze możliwości logicznego myślenia. Logika rozumu oparta jest na zero-jedynkowej matematyce. Albo coś jest prawdziwe albo nie. Prowadzi to zapewne do wspaniałych odkryć techniki, ale nie pozwala nam na wyjście poza dychotomię prawdy i fałszu. Natomiast ta transcendentna, duchowa przestrzeń, znajduje się poza myśleniem zero-jedynkowym. Nie można jej zrozumieć, natomiast można ją odczuć i przeżyć. I do tego służy ciało. Czyli ciało jest tak naprawdę kluczem, żeby przeżyć transcendentne wglądy, oświecenia i ekstatyczne stany.

Religijno – seksualne korzenie Tantry

Tantra w swojej historii wykorzystuje rytuał tantryczny. Polega on na spotkaniu się grupy ludzi, która pracuje zarówno z otwarciem ciała, jak i z transgresją, czyli przekraczaniem siebie. Ludzie ci przekraczali swoje słabości, swoje pojedyńcze Ja. musieli zapomnieć o sobie, o tym kim są i jacy są, przekroczyć swoje intelektualne nazywania siebie i wejść w pełnię odczucia. Używali do tego różnych technik. Najsilniejszą i najpotężniejszą okazał się seks. Dlatego, że seks bezpośrednio wzbudza energię. Energia ta rozprzestrzeniając się poprzez otwarte ciało i otwarty umysł, może spotkać się z przestrzenią sakralną, duchową. Dzięki temu okazało się, że rytuał religijny może polegać na tym, że wszyscy się kochają. Korzenie tantry biorą się z ekstazy religijnej, do której dostęp mamy wszyscy, poprzez pracę ze swoim ciałem, poprzez seksualność naszego ciała.

Tantryczne yin i yang

Pewnym fundamentem energetycznym pracy tantrycznej jest zrozumienie tego, że świat energii, w każdym z nas, ma biegun dodatni i ujemny. Męską i żeńską stronę. Praca z seksualnością wiąże się z odkryciem tej prawdy. Nie jest tak, że jestem prawdziwym mężczyzną dopiero wtedy, im mniej kobiecy jestem. Mężczyźni często myślą, że jeśli odkryją w sobie kobiecy kawałek to może znaczyć, że są gejami. Moje osobiste doświadczenie jest takie; ja dopiero wtedy stałem się w pełni mężczyzną, kiedy zobaczyłem, że jestem również kobietą. Tzn. kiedy zobaczyłem w sobie kobiecą część i ją zaakceptowałem. Wtedy dopiero mogłem sobie odpuścić staranie się, aby być prawdziwym mężczyzną, mogłem po prostu się nim stać. To są fundamenty taoizmu i tantry. W taoizmie mówi się o dynamice yin i yang, w tantrze o połączeniu boskiego Shivy z boginią Siakti, czyli bieguna dodatniego z ujemnym. Czyli każdy z nas – w pewnym sensie – ma w sobie i kobietę i mężczyznę. Wewnętrzna alchemia damsko męska pozwala jednostce na rozwinięcie pełnego potencjału ludzkiego. Nie chodzi o to, żebym ja mężczyzna tłumił w sobie delikatność, wrażliwość, emocje, uczucia, a zamiast tego był twardy, silny, aktywny, szybki itd. To burzy wewnętrzną harmonię ciała i dlatego ludzie chorują, mają problemy psychiczne, fizyczne, albo popadają w różne dewiacje. Dzieje się tak, ponieważ ludzie za bardzo dążą w jedną stronę, a jak pojawia im się druga, to za bardzo chcą od niej uciec, gdyż się jej boją. To powoduje dysharmonię.

W związku z tym we współczesnej pracy tantrycznej, znając tę wskazówkę możemy dążyć do korzystania z obu aspektów. Ważne jest to, że nie dążymy do czegoś, co jest gdzieś daleko na księżycu i może, może kiedyś, przy odrobinie szczęścia nam się uda. Sprawa jest o wiele prostsza i bliższa, bo to, do czego dążymy jest w każdym z nas. To jest bardzo ważna wskazówka. Odpuszczenie i rozluźnienie, dopuszczenie siebie takiego, jakim się jest, właśnie w dynamice damsko męskiej.

Czasy dzisiejsze

Tantra może stanowić remedium na nasze różne trudności i bolączki. Żyjemy w świecie, w którym ponad połowa nowopowstałych małżeństw rozpada się. Ludzie bardzo szybko się pobierają i jeszcze szybciej rozstają. Statystyka mówi, że związek trwa średnio do czterech lat. Dlaczego właśnie tyle? Odpowiedź możemy znaleźć znowu w ciele, ponieważ wiąże się to z feromonami. Każdy z nas produkuje feromony, które powodują, że jesteśmy w jakiś sposób atrakcyjni dla płci przeciwnej. Dobieramy się i podobamy się sobie, często tłumacząc, że mamy te same horyzonty, pomysły, rozumiemy te same sprawy. To oczywiscie też, ale przede wszystkim działa biologia. Jest to zwierzęce wyczucie czegoś, co jest trudno uchwytne, po prostu czujemy, że coś nam pasuje i jest to podniecające. Zalewają nas fenyloetyloaminy działające jak amfetamina; stajemy się pobudzeni, euforyczni, przepełnia nas poczucie mocy. Zauważcie, że na początku w związkach, to właśnie seks jest bardzo ważny. Potem nagle okazuje się, że ta seksualność przestaje tak jakby działać. Nauka mówi o tym, że przyzwyczajamy się do tych feromonów i one przestają już na nas oddziaływać. I co się wtedy dzieje? Wtedy ludzie się rozstają. Przestają się nawzajem podniecać i zaczynają mówić: „o to nie to…, to nie ten/ ta…”, bo wydaje nam się, że tak powinno być cały czas. W pewnym sensie jest to możliwe, między innymi dzięki tantrze. Jeśli zaczyna się pracować z seksualnością mamy szansę przetrwać dalej z tą samą fascynacją. Bo jeżeli nie zadbamy o przestrzeń seksualną, to zaniknie w niej ta iskra i zostanie albo rutyna; czyli już wiemy mniej więcej jak i kiedy się kochamy, albo zostaną nam dzieci, którymi trzeba się zająć, mamy więc inny cel. Możemy również uciec w pracę, wtedy coraz więcej czasu zaczynamy spędzać właśnie w niej.

Generalnie po tym pierwszym okresie fascynacji nasze drogi powoli się rozchodzą, już nie ma tego czegoś co było na początku, tego zakochania, tej euforii, tego pociągania i wtedy zaczynamy szukać sposobów na przetrwanie tej sytuacji. Bardzo wiele osób zaczyna szukać sobie innych partnerów, zaczynają nam się podobać znowu inne osoby. I możemy albo pójść za tymi sygnałami albo nie. Faktem jest, że drugie małżeństwa lepiej sobie z tym radzą, bo już wiedzą, że wcale nie jest tak, że jak nie wychodzi nam z jednym partnerem, to na pewno wyjdzie nam z następnym. Życie zdążyło dać im już pewne lekcje, przeżyli swoje rozczarowania i są bardziej świadomi. Wiedzą, że sukces nie zależy od zmiany partnera, ale od pracy nad związkiem, dbaniem o relację jak o ogród. A ponieważ brak nam edukacji seksualnej, brak zrozumienia pewnych mechanizmów, wierząc w to, że albo to musi być książe z bajki albo nikt, często popadamy w kłopoty.

Źródła Zachodnie

Praca z seksualnością dotarła do nas nie tylko poprzez Tantrę. Można powiedzieć, że i u nas na zachodzie pojawiła się praca z tym aspektem. Mniej więcej pod koniec XIX wieku zaczęto badać ludzką seksualność. Na początku XX w. Freud opisał sferę nieświadomości, która to determinuje naszą świadomość, a o której istnieniu nie zdajemy sobie sprawy. Wcześniej uważano, że to nasza świadomość, to co wiem i co myślę, wpływa na nasze decyzje. Okazywało się jednak, że nie do końca. Coraz więcej chorób psychicznych, coraz więcej dewiacji powodowało, że ludzie zachowywali się irracjonalnie. Chcieli jedno, a robili drugie. W końcu zaczęto to badać. Freud był pierwszym, który na taką skalę to opisał. Okazało się, że istnieje cały świat zjawisk ukrytych przed naszą świadomością, które wpływają na nasze decyzje i zachowanie. Nazwał to podświadomością i odkrył, że jest ona źródłem popędów. Wyróżnił dwa główne, tzw. eros – popęd życia związany z seksem i thanatos – związany z dążeniem do śmierci. Doszedł do wniosku, że seksualność jest podstawowym motorem działań ludzkich. A jeśli ktoś temu zaprzecza, to oznacza to raczej, że ją wypiera. Z takiego wypierania rodzi się pewien problem, bowiem zamiast zdrowej seksualności robimy w zamian coś innego. Jednym z większych uczniów Freuda i kontynuatorem tej myśli jest Wilhelm Reich. Odkrył on, że istnieje coś takiego jak energia orgazmiczna. Reich był klinicystą, świetnym analitykiem, pracował z wieloma pacjentami i zawsze okazywało się, że każdy problem psychiczny, każda choroba psychiczna bądź somatyczna jest związana z blokadami na naturalnej seksualności.

Tak więc istnieje energia życiowa, inaczej zwana seksualną, która potrzebuje wydobywać się z nas w naturalny sposób. Nie chodzi o to, aby cały czas się kochać, ale również o to, aby tworzyć, być kreatywnym, stanąć za sobą kiedy potrzeba. Czyli być sobą takim jakim się jest i móc swobodnie wyrażać się na zewnątrz. W momencie kiedy mamy stłumioną tą energie, odpychamy ją, wtedy wraca ona do nas ze zdwojoną siłą, zaczyna szaleć i powodować problemy, które potem obracają się przeciwko nam.

Odkrycie to znajdujemy historycznie ugruntowane w europie, w świecie Zachodu. Tak więc Tantra Współczesna, którą proponujemy, wynika nie tylko ze Wschodnich wzorców, ale i doświadczeń Zachodu. Wiemy, że ta energia jest, że blokady na tej energii powodują problemy. To czym zajmujemy się na naszych zajęciach, to właśnie praca z odblokowaniem tej energii, z uwalnianiem napięć i z harmonią pomiędzy zrozumieniem a odczuciem tego co się w nas dzieje.

Przeczytaj część drugą wykładu>>>

 

Powrót
Newsletter

Facebook

Relacje

Copyright © TantraLove.eu / Strona wykorzystuje pliki Cookies, więcej o tym w Polityce prywatności.