Oferty specjalne

Nadchodzące wydarzenia

Polecane artykuły w prasie

» Tantra dla par

Karolina i Adam – razem 12 lat

Adam: W czasie warsztatu poczułem, że udana i bliska relacja z moją partnerką stanowi bazę mojego życia – pojawiło się przeświadczenie, że choćby cały świat się „walił”, dam radę wszystko przezwyciężyć. To co dla mnie ważne, to że przekonałem się na sobie i zobaczyłem to u innych, że wieloletnie związki mogą przejść swoje ponowne „narodziny” – że zakochanie to nie jest coś, czego doświadczamy na początku związku, tylko zakochanie wynika z tego, że świadomie (i czasami bardzo ciężko) pracujemy nad relacją. Przezwyciężanie problemów i przechodzenie razem przez trudności daje mi ogromną satysfakcję i wejście na kolejny poziom zaufania do mojej partnerki.

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.  (Happysad)

Karolina: Najważniejsze jest to, że się otworzyliśmy na siebie samych i na siebie nawzajem, wzrosła nasza wyrozumiałość, życzliwość i bliskość. Z dnia na dzień poddawaliśmy się proponowanym przez Was ćwiczeniom, zadaniom, wyzwaniom i czuliśmy jak zbliżają nas do siebie. Dzięki za Was i że się dzielicie działającymi tak pięknie narzędziami i swoim doświadczeniem w utrzymywaniu bliskości.


Julita i Tomek – razem 27 lat

Czas spędzony na warsztacie był dla nas magiczny. Merytoryczna wiedza i narzędzia przekazane przez Zosię i Dawida oraz możliwość korzystania z doświadczeń współuczestników warsztatu, pozwoliła nam na wprowadzenie nowej jakości do związku. Na warsztacie, w bezpiecznej, pełnej szacunku przestrzeni mogliśmy szczerze porozmawiać o swoich największych pragnieniach, oczekiwaniach, wątpliwościach, trudnościach i przyczynach konfliktów. Poznaliśmy nowe formy porozumiewania się i rozładowywania emocji.  Nauczyliśmy się również umiejętności odkrywania i podążania za potrzebami swoimi i partnera, co niesamowicie nas zbliżyło .

Atmosfera pełna radości, zabawy a zarazem medytacyjnego wyciszenia dawała możliwość wglądu w siebie, w drugą osobę i tworzony wspólnie związek.

Dzięki Zosi i Dawidowi po 27 latach przeżyliśmy cudowną PIERWSZĄ! randkę (nie jest to pomyłka, gdyż od początku naszej znajomości nigdy tak naprawdę nie odbyliśmy  spotkania , które przebiegło w tak podniosłej atmosferze, pełnej bliskości, uważności, akceptacji, namiętności, radości i humoru).

Efekt warsztatu oddają poniższe słowa:

Moja tantra

W pożarze codzienności,
Przysypana zgliszczami żalu, pretensji, chłodu, niespełnienia
Tli się iskra miłości.
Odnalazłam ją!
W zalęknionym sercu rozniecę do płomienia.
Niech się pali żarem ognistym
I wypala złe wspomnienia.
Wiem, że ogrzeje Nas wzajemnie w cudzie istnienia.


Maria i Krzysztof – razem 15 lat

Maria: Warsztaty to wrota do innego wymiaru życia, a prowadzący – Zosia i Dawid –  są aniołami pomagającymi otworzyć te wrota i wejść w świat głębokich uczuć, doznań, wiary w siebie i związek, pogodzenia się ze swoimi słabościami i tym, co Nas spotkało. Pozwala to otworzyć się na Nowe, poczuć wszystko każdym zmysłem, doznać rozkoszy życia.
Podczas warsztatów uwierzyłam, że moje życie jest piękne, bo jestem, bo żyję z człowiekiem, który jest dla mnie ostoją, którego bardzo szanuję i kocham. Zawsze to wiedziałam, za to po warsztatach to czuję. Czuję, że Krzysztof i ja to dwa ciała w jednej duszy. Oboje staliśmy się uważniejsi, niespieszni, żyjący TU I TERAZ ciesząc się każdą chwilą, narodzeni na nowo dla SIEBIE.


M. i D.

Doskonale poprowadzone. Fantastyczna jakość. Dobrze rozłożona intensywność.

Brak nacisków. Brak przymusu, narzutów i zobowiązań podobnych do szkoły i systemu, w jakich się wychowałem (…)

Elementy psychoterapii. Otóż miałem to szczęście, że uczestniczyłem u mistrzów psychoterapii na różnych terapiach i widziałem, jak robią to zawodowcy jedni z lepszych na świecie. U Was wprowadzanie w psychoterapie jest łagodne i chyba dobrze Wam znane, bo ścieżki, po jakich prowadzicie, ogarniacie bez problemu (…)

Tak. Psychoterapia to trudna sztuka i jak nie ma się do tego powołania lub daru, to szybko widać, kto działa wedle ciasnych schematów książkowych, a kto pracuje w pełni i wnosi własną esencję i intuicję oraz mega profesjonalizm i spokój (…)

Własna esencja. To jest bardzo mocna Wasza strona. Dużo wkładacie siebie w Warsztaty i to działa. Brak kopiowania i pewność w tym, co się robi jest mocno znaczącym elementem.

Podsumowanie: z warsztatów jesteśmy bardzo zadowoleni, popracowaliśmy, odpoczęliśmy, ugruntowaliśmy w tym, co chcemy by było i w tym, co już jest.


Julita i Tomek – razem 27 lat

Jesteśmy małżeństwem od 27 lat. Na warsztat przyjechaliśmy z poczuciem wypalenia związku (brak wzajemnego zrozumienia osobistych potrzeb, nieustanne oddalanie się od siebie, częste nieporozumienia, nie dająca satysfakcji sfera intymna) i utkwienia w martwym punkcie, ale tantryczny weekend odwrócił całą sytuację o 180 stopni. Może wydawać się to nieprawdopodobne, ale w ciągu dwóch dni, dzięki Zosi i Dawidowi i pozostałym uczestnikom odnaleźliśmy siebie na nowo. Pokochaliśmy tantrę, a tantra od początku rozkochała nas w sobie. Poczuliśmy między sobą dawno nieodczuwaną bliskość. Otworzyliśmy się sami przed sobą i na siebie wzajemnie. Przeżyliśmy chwile uniesień, które przekroczyły naszą wyobraźnię. Ale najważniejsze jest to, że tę nową jakość w naszym związku zabraliśmy do domu i skrzętnie zaczęliśmy ją pielęgnować . Już wiemy, że nigdy nie należy tracić nadziei na porozumienie i, że niezależnie od stażu, można pokochać się od pierwszego spojrzenia.


Kasia i Michał – razem 21 lat

Kasia: Co mi dały warsztaty? (do partnera) – Ciebie mi dały… a teraz czuję się tak, jakby z serca buchało mi światło …

Michał: Kasiu, muszę powiedzieć Ci coś jeszcze. Znamy się 20 lat i od 20 lat byliśmy ze sobą, to prawda, że bywało różnie. Tym bardziej cieszę się, że cały ten czas potrafimy się znajdywać. Mam nadzieję, że będzie tak zawsze.

Kasia 38
W moim życiu dzieją się ostatnio jakieś niesamowite rzeczy. Świat zaczął do mnie przychodzić. Jestem dokładnie tu, gdzie powinnam być. Dokładnie z tą osobą, z którą powinnam, we właściwym czasie, miejscu i przestrzeni.
W trakcie „Lotu Szamana” zobaczyłam, że ja nie mam w sobie piekła. A tyle lat myślałam, że mam w sobie kłębowisko demonów. Po prostu bałam się strachu. Wszystkie demony jakie mam są od dawna oswojone, a ja tego nie wiedziałam. Potem dostałam skrzydeł i zobaczyłam siebie jako boginię. Całe życie dawałam, ten typ tak ma, lubię to. Jednak całe życie winiłam siebie za to. Myślałam, że jestem głupia, za dobra. Ale ja po prostu taka jestem i taka mam być.

Michał 38
Na warsztaty przyjechałem z intencją: aby pocieszyć się tą chwilą. Dały mi one dużo radości i zabawy. Dały szansę poznania nowych, ciekawych ludzi, i zobaczenia, że to wszystko jest fajne. Ja też jestem cholernym sceptykiem. Dla mnie to wszystko to „czarna magia”, ale rzeczywiście „sztuczki Jedi” działały:). Ja nie wierzę w takie rzeczy, ale jak dotykaliśmy się rękoma to czułem ciepło. Zdaję sobie sprawę, że to temperatura i takie tam, ale generalnie podobało mi się to. Otworzyłem się i postanowiłem się dobrze pobawić. I tak było.

Darek 38
Jeśli chodzi o warsztat to jestem zachwycony. Jadąc do Was miałem takie pytanie: czy mnie zaskoczycie? No i zaskoczyliście mnie, pozytywnie. Było to takie bardzo pozytywne i odkrywcze w tym sensie, że można poczuć w ciele, w wymianie z partnerem silną energie. To nie są tylko, takie sobie ćwiczenia, rzeczywiście ta energia tutaj pracuje. Często jestem sceptyczny i kiedy patrzyłem na was, to myślałem, że to tylko technika. Okazywało się jednak, że jak wchodzi się w to z gotowością i prawdziwością takiego autentycznego otwarcia na ćwiczenie, to można dużo z tego wynieść. Mnie osobiście wskazaliście drogę, mogę w tym momencie podążać nią dalej już na własny sposób. Jest to cenne i dziękuję wam za to. Dziękuję również grupie, istotna była jej energia wsparcia. Jestem bardzo zadowolony.


Ola i Mateusz – razem 4 lata

Ola: Naszą intencją było to, aby budować bliskość między nami. Myślę, że przypomnieliśmy sobie pewne narzędzia, a innych nauczyliśmy się od nowa. Cenne jest dla mnie to, że nawiązaliśmy z Mateuszem bliskość.

Mateusz: Te warsztaty to dla nas ważna rzecz. Cieszę się, że byliśmy na nich razem, i że mogliśmy być tak blisko ze sobą. Tantra zdecydowanie jest dla nas wspólną drogą.

Ola 27
Niedawno rzuciłam pracę, bo doszłam do wniosku, że mam dosyć korporacji. Przestało interesować mnie dążenie do bycia pierwszym, do ścigania się z innymi. Nie chcę spalać swojego życia na czymś, co nie daje mi radości.
Kiedyś byłam ogromnym sceptykiem, jeśli chodzi o rzeczy związane z rozwojem duchowym. Wprawdzie studiuję psychologie, ale zawsze byłam dużą realistką, osobą twardo stąpającą po ziemi. Jednak po moich pierwszych doświadczeniach z tantrą kilka lat temu zaczęłam się otwierać na pracę nad sobą. To, co tu przeżyłam dało mi ogromną radość. Dziękuje wam bardzo, że prowadziliście te warsztaty bez wyższości, bez udawania i z poczuciem humoru. Poprzez taniec mogłam się kompletnie otworzyć, poddać się chwili, temu co przeżywam z Mateuszem. Bardzo dużą siłę dała mi energia tej grupy, zwłaszcza przy ćwiczeniach z głosem.

Mateusz 34
Wczoraj podczas ćwiczenia z mantrą, wyraźnie poczułem alternatywę wobec podążania za nierealnymi marzeniami o bliskości. Byliśmy z Olą blisko, a ja czułem się w tym silnym mężczyzną. Miałem moc. I to dopiero początek tej historii.
Doświadczenia, które miałem podczas warsztatów, są bardzo pozytywne. Co najważniejsze budują bliskość. Poza tym, te ćwiczenia pomagają odnajdywać w sobie różne skarby, a to jest naprawdę super. Piękną doświadczeniem był na przykład lot szamana. Szczególnie mocno odczułem schodzenie do podziemi. O dziwo czułem się tam dobrze. Nie brakowało tam różnych mrocznych postaci, ale we mnie nie było lęku. Wzajemnie się tolerowaliśmy, a wobec tych mocniejszych czułem szacunek i respekt.


Iza i Michał – razem 12 lat

Iza: Jest we mnie dużo wdzięczności za to, że byliśmy tutaj razem. Dziękuję ci bardzo (do partnera).

Iza 36
Wylosowałam kartę dopełnienie i kończę ten warsztat z takim właśnie niezwykłym poczuciem. A doświadczenie, które od was otrzymałam w ramach prezentu urodzinowego jest dla mnie takim dopełnieniem.
Z warsztatu wywożę dużo dobrych rzeczy, nowych doświadczeń, którym będę się jeszcze przyglądać, ale także poczucie jasności w stosunku do starych przeżyć.
Zabieram ze sobą w dalszą drogę szczególnie jedno ćwiczenie – to, w którym wydychając powietrze mówiliśmy „Kocham Cię”, a wdychając „Jestem Kochana”. Mam nadzieję, że będzie towarzyszyło mi w życiu. Czuję dużo wdzięczności za to, że byliśmy tutaj razem. Dziękuję ci bardzo (do partnera).


Sławek i Ania – razem 11 miesięcy

Sławek: Cieszę się tą delikatnością tego, co tu się pojawiło. Tym, że było to takie bezpieczne. Byłem tu z Anią i tym bardziej było to dla mnie takie ważne.

Sławek 39
Jestem tu razem z Anią i jest to dla mnie cholernie trudne, gdyż to początek nowej drogi. Nie przyjechałbym tu, gdyby to nie była praca w parach. Samemu już nie chcę i nie potrzebuję jeździć na takie warsztaty. Natomiast faktycznie tak jest, że w parach pracuję się tak jakby od początku. Jest to zupełnie inna jakość. Bardzo się cieszę, że mogliśmy wszyscy pośmiać się razem.

Ania 27
Zastanawiałam się, które ćwiczenie mnie zmieniło i nie znalazłam takiego. Zaraz jednak uświadomiłam sobie, że właściwie każde ćwiczenie było dla mnie, bo w każdym coś się zadziało. Nie tylko w ćwiczeniach, bo również i poza nimi. Wszystkie te elementy stworzyły potrzebną całość.


Kasia i Czarek

Czarek 43
Nie ukrywam, że z dużym niepokojem jechałem na te warsztaty. Tego typu zajęcia są moimi pierwszymi. Dodam, że mój niepokój bierze się stąd, że jestem fizykiem i pracuje w branży mocno internetowej, w związku z tym do mistyki mam dosyć ograniczone podejście. Zbyt często za mistyką, czy też obrzędami religijnymi nic tak naprawdę się nie kryje. Tu szczęśliwie, było raczej wzmocnienie pewnych procesów, przepływów energii, które miały się zadziać, nie było mistyki uprawianej jako sztuka dla sztuki. Odczułem to co tu się działo bardzo pozytywnie. Energia grupy, która na mnie oddziaływała była bardzo wspierająca, pozytywna.


Krzysztof i Magda

Krzysztof: Dla mnie te trzy dni były właśnie takim darem spotkania się z moją życiową partnerką.
Cudownym odkryciem jak bardzo niewiele potrzeba, żeby dotrzeć do tego, co między nami piękne. Dotrzeć do tego, co mogę dać wspaniałego z siebie i że nie wymaga to ode mnie wymyślania, nie jest gdzieś daleko.

Magda: Wspaniałe jest, że w zupełnie innym aspekcie odkryłam swojego partnera życiowego. Mówiono mi, że ludzi wiąże to, jak przechodzą razem przez jakieś trudności. Dla mnie to przeżycie z tobą (do partnera), tych trzech dni to była taka inna jakość. Coś takiego innego… Nowego… Pięknego…

Krzysztof 36
Wyjeżdżam z taką myślą, że na prawdę warto poświęcić czas, na odkrycie tego całego piękna, które jest między nami, tylko na wyciągnięcie ręki. Jestem pod przeogromnym wrażeniem tego, jak dużą pracę można wykonać w relacji, z lekkością, radością i przyjemnością.
Każdy wychodzi z innego miejsca, a dochodzi do tego samego momentu, do bycia z druga osobą. To jest dla mnie, takie przecudowne odkrycie.
Czuję się w życiu taką „osobą poszukującą”. Poszukującą swojego miejsca, swojego szczęścia. Czegoś swojego. Widzę, że to miejsce jest tam gdzie jestem ja. Nie trzeba go szukać, ale otworzyć się na to, czego się doświadcza w danym momencie. Przestać zadawać sobie niewłaściwe pytania. Myślę, że to jest dla mnie przewodnia myśl, żeby uczyć się cieszyć tym, co jest w danej chwili i jak najgłębiej się w tym zanurzać, czuć to. I być wdzięcznym za to, co jest. Ponieważ to, co mam, to wielki dar.

Magda 36
Zwykle boję się nowych rzeczy, nie jestem pewna i szukam w sobie tysięcy powodów, dla których mówię NIE. Ale dzisiaj i teraz czuję, że TAK! Tak dla planów, tak dla wyzwań, tak dla nowych rzeczy, tak dla życia… miłości, tak dla dawania i dla brania. Tak, po prostu TAK!
Bardzo mi było dobrze. Zupełnie nieskrępowanie. Dziękuję za to, że mogłam być sobą. Że miałam miejsce i przestrzeń na takie totalne poczucie bezpieczeństwa i wchodzenia w różne emocje. Co mnie zaciekawiło – to nie ludzie przeszkadzają mi w coś wejść, tylko ja sama. Wszystko, co było w mojej głowie to była walka, ale czuję, że wyszłam z niej zwycięsko.


Basia i Marek

Basia: To co się stało między mną a mężem na tych warsztatach było dla mnie wspaniałą niespodzianką. Czuję się tak, jakbyśmy poznali się na nowo. Jakby te feromony, które pojawiają się, kiedy ludzie zakochują się w sobie, teraz zaczęły znowu działać. Odkrywam Nas na nowo. Między nami jest tak dużo pięknych rzeczy, na wyciągnięcie ręki.

Marek: Przyjechałem tutaj bez oczekiwań, poddając się temu, co przyniesie los. Wierząc w trafność wyboru Basi i … nie pomyliłem się:) Warto było.

Basia 35
Kolejne ćwiczenia podczas warsztatów sprawiały, że coraz bardziej czułam przepływ energii. Czułam się jak mała, ale ważna istotka w wielkim, wspaniałym strumieniu energii, który płynie od innych uczestników warsztatów, prowadzących i wszystkiego, co jest dokoła. Bycie tu i teraz ze wszystkim. Płynięcie ze strumieniem wydaje mi się teraz takie naturalne i proste. To jest moje największe odkrycie na tych warsztatach

Marek 33
Na co dzień posługuje się tą bardziej analityczną częścią siebie, rozumem. Pozostałe aspekty są gdzieś dalej, ale w ciągu ostatnich trzech dni na szczęście było inaczej. Dobrze jest zachować równowagę i dziękuję za to, że mogłem tego doświadczyć.


Anh i Rafał

Anh: Wartością było dla mnie przeżycie, dzięki któremu poznałam swojego męża jeszcze bardziej, z innej strony. Zrozumiałam go i poznałam jego potrzeby.

Rafał: Cenie każdy miły czas spędzony z żoną, czas tutaj był właśnie taki. Staramy się poprawiać nasz związek, poszukiwać czegoś lepszego. Przyjazd tutaj był wspaniałym krokiem w tym kierunku.

Anh 37
Uświadomiłam sobie, że do tej pory to ja dawałam dużo, ale nie miałam potrzeby dostać. Widzę, że to nie jest do końca właściwe. Mam taką naturę, że nie potrzebuję niczego, że jest mi dobrze samej ze sobą. Teraz jednak poczułam, że przez coś takiego, można krzywdzić drugą osobę. Ponieważ ona chce dawać, a ja nie chcę przyjąć. Doświadczyłam tutaj, jak ważne jest, żeby otwierać się na druga osobę. Żeby czasami przyjąć coś od kogoś, dostać od drugiej osoby.
Ważne było dla mnie przeżycie i nauczenie się technik oczyszczania. Oraz to, że mogłam wczoraj wypłakać swoje emocje, bez konkretnego powodu. Myślę, że wypłakałam wszystko, co w sobie tłumiłam. Wydawało mi się, że te negatywne emocje, już wyczyściłam, ale okazało się, że nie do końca. Jestem teraz szczęśliwa, czuję w sobie taki prawdziwy spokój. Kierunek dla mnie na tu i teraz to, otwierać się na ludzi w swoim otoczeniu. Lekko, naturalnie, wtedy płynie między nami energia.

Rafał 37
Rzadko bywają takie chwile, kiedy spotykamy się z ludźmi, którzy szukają tego samego, co my. Tutaj przyjechaliśmy i jesteśmy razem. Dla każdego z nas uczestniczenie było trudne. Każdy miał jakiś wysiłek do pokonania, żeby coś przełamać, coś osiągnąć. Chciałbym wam wszystkim podziękować. Chciałbym podziękować Zosi i Dawidowi, za to, co zrobili, wydobyli z ludzi to, co mają najlepsze. Dziękuję, że otwieraliśmy się na siebie. To jest trudne otwierać się przed obcymi osobami. Zaufać, że reakcja będzie dla nas odpowiednia. A była 🙂


Agnieszka i Gabriel

Zaskakująco daleka podróż

Wyszarpaliśmy z mężem tydzień wolnego i postanowiliśmy spędzić go z intencją, że będzie tylko dla nas.

Z różnych zbiegów okoliczności wypadło, że spędzimy go w Kawkowie.

W Kawkowie?!

Jesteśmy kompulsywnymi podróżnikami. Jeździmy po świecie na wszelkie możliwe sposoby. Jeździmy nieustająco: razem, osobno, z dziećmi i nianią, jeździmy w interesach, hobbystycznie, na bogato i na wyjazdy budżet. Każdy pretekst jest dobry, żeby po wyładowaniu w domu, robić kolejne rezerwacje.

Tym razem Kawkowo? Niestety nie  umiem się z tego wytłumaczyć.

Co nas skusiło żeby wybrać „Warsztaty tantry dla par”???

4 godziny jazdy samochodem, wiec prawie jak Istambuł, Tel Aviv, Casablanca.

Na miejscu jest jak na miejscu; polskie psy, polskie jedzenie i wszyscy mówią po polsku. Jest las- widziałam większe lasy, jest dom, widziałam już domy, jest łąka- znam łąki… ładnie i miło, ale co my tu właściwie robimy?

Jednak po tygodniu oboje wiemy, że była to nasza najdalsza, najśmielsza i najbardziej emocjonująca podróż w życiu.

Naszymi przewodnikami byli Zosia i Dawid Rzepeccy, a towarzyszami podróży okazali się tacy sami jak my śmiałkowie.

Przez tydzień, po średnio 11 godzin dziennie pod czujnym okiem naszych Przewodników, Terapeutów, Tantryków przy wsparciu nowych znajomych zapuszczaliśmy się w najdalsze zakątki wszechświata. Byliśmy w przeszłości i w przyszłości, w ciemnych zakamarkach naszej pamięci i zawiłych labiryntach naszej psychiki, byliśmy śmiali i odważni, ale tez bojaźliwi i asekuracyjni.

Delikatnie i za rękę Zosia i Dawid prowadzili nas tam gdzie rzadko, albo nigdy nie stanęła nasza stopa. Każdego dnia czekały na nas nowe odkrycia, a my każdego dnia coraz bardziej byliśmy na nie gotowi.

Miłość, która nas kiedyś połączyła, a potem jakoś usnęła zostawiając nas z poczuciem zagubienia,  okazała się być  jak nieznany ląd. Trzeba było poznać jego granice i pogodzić się z aurą, żeby móc podziwiać ukryte skarby. Trzeba było samemu poznać swoje możliwości i uczciwie przyznać się do słabości. Trzeba było zaufać naturze i przyjąć jej bezwarunkową hegemonię. Czasem znosić niewygodę, żeby móc płakać z zachwytu.

Ta podróż przypominała trochę dostawanie się do raju przez wulkan. Bywało i duszno i gorąco, ale jak już udało się wydostać spod gruzu to wrażenia zapierały nam dech w piersi. W tym wielkim uniesieniu czuliśmy tylko lekkość i prawdziwą miłość.

To nie był wyjazd, to była prawdziwa wyprawa, a dodatkowo, mowa tu o seksie, do tego tantrycznym.


Lena i Krzysztof

Do tej pory powracamy codziennie w rozmowach do naszych warsztatów, analizujemy, przetrawiamy i staramy się wcielać w życie to, czego nas one nauczyły. Jak się okazuje, nasze rozmowy od dawna dotyczyły aspektów poruszanych na warsztatach, ale dopiero Wasza pomoc pomogła to poukładać(…) Cały czas kłębią nam się myśli i emocje, jedne i drugie tak pozytywne, że aż nie wiemy jak je opisać(…) Dlatego już wiemy, że możecie nas wpisać na listę na listopad – nic nie zastąpi tej energii(…)


Maciek i Ewa

Dwa tygodnie temu ukończyłem wraz ze swoją Najdroższą tygodniowy pierwszy stopień „Seksu tantrycznego dla par”. Według mnie jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich par, zakochanych, małżeństw.. Dla wszystkich osób, które chcą dbać o „my” w związku, pielęgnować je czasem uzdrawiać, a czasem otwierać nowe bramy w nieznane:) Dla mnie niesamowicie wartościowe okazały się sposoby na świadomą komunikację z partnerem oraz praca i radzenie sobie z trudniejszymi emocjami, jak gniew, złość, smutek. I to świadome radzenie sobie z nimi RAZEM… Niesamowicie uzdrawiające i ułatwiające codzienne życie:) Oprócz tego doświadczyliśmy wspaniałych chwil połączenia, kiedy pomiędzy mną a moją Ukochaną nie było granic, byliśmy jednym w jednym ciele. Dawid i Zosia cudownie poprowadzili nas przez cały proces. Cały czas utrzymuje się w nas świadomość i zachwyt każdą chwilą, doświadczamy każdego momentu naszego wspólnego życia jako celebracji i świętości, to coś co często zatracamy w codziennym życiu. Jak to mówił Dawid ” Jestem w tym momencie, w tym momencie, w tym momencie…” Ciężko przekazać to słowami… Podsumowując „Seks tantryczny dla Par” to według mnie „nauki przedmałżeńskie” dla osób które pragną dbać o relacje i każdy powinien to przejść, Polecam gorąco:)


Jacek i Joasia

Oto kilka moich przemyśleń po warsztatowych:

Dziękuję za stworzenie cieplej, bezpiecznej atmosfery oraz za pokierowanie energia grupy w sposób, dzięki któremu wyczuwało sie wzajemna bliskość uczestników.

Dziękuję za danie/przypomnienie mi o narzędziach, jakie mamy w sobie do radzenia sobie z wyjściem poza strefę komfortu w celu przełamywania kolejnych barier jak i uzdrawiania nieprzepracowanych naleciałości z dzieciństwa.

Narzędzia do komunikacji z partnerem są bezcenne i jak wspomniano na kursie, nauki te powinny być obowiązkowe dla każdej pary.

Jeśli tantra w przyszłości to na pewno z Wami.


Eliza i Marcin

Minął już prawie miesiąc od spotkania z Wami i możemy spojrzeć z perspektywy czasu na to co nam ono przyniosło.

Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni za wspólne doświadczenia.

Z punktu widzenia naszego związku na warsztacie przepracowaliśmy jedno bardzo ważne zagadnienie, które gdzieś siedziało ukryte i czekało na eksplozję. Dzięki Wam i innym uczestnikom warsztatów, w atmosferze zaufania i bezpieczeństwa, potrafiliśmy rozbroić tę „minę” w sposób bezpieczny i dzięki temu nasz związek się wzmocnił. To było nieoczekiwane i wspaniałe. Dziękujemy!

Od strony „tantry” wielką nauką dla nas jest to, że olbrzymią ilość przyjemności, energii i miłości daje sama BLISKOŚĆ. Celebrowanie jej jest nowym i niezastąpionym elementem naszego życia. Nie wyobrażamy sobie teraz NAS bez niej.

Poza tym przestaliśmy czuć presję i oduczyliśmy się oczekiwać czegoś od seksu (wiadomo czego – orgazmu, wytrysku) – za to staramy się czerpać z niego dużo siebie, dużo odczuć, dużo przyjemności. Dzięki temu jest o wiele przyjemniej, i to zawsze. Zero poczucia obowiązku, mnóstwo miłości i bliskości .

Na warsztacie poznaliśmy wiele technik i ćwiczeń, które po trochu przekradły się do naszego życia. Wyjechaliśmy z niego jakby z woreczkiem pełnym różnych „dobroci”, które pomagają nam w chwilach kiedy jest potrzeba odzyskania równowagi, naładowania energii lub pozbycia się napięć i stresu.

Dla innych rozważających przyjazd na Wasz warsztat: jest wspaniale, jest bezpiecznie i przede wszystkim warsztat ten wzbogaca związek o nowe sposoby poczucia wspólnej bliskości. Nie da się tego opisać, musicie sami spróbować!


Monika i Dominik – razem 18 lat

Warsztaty miały dla mnie olbrzymie znaczenie. Czuję, że wzmocniłem w sobie wiele dobrych doświadczeń, które zgromadziłem w życiu. Jednocześnie lepiej poznałem to, co trudne i czasami niewygodne. Z wieloma trudnymi sprawami się  pogodziłem i traktuję je, jako element Gry.

Najwięcej jednak wydarzyło się w mojej relacji z Ukochaną. Podczas warsztatów mieliśmy kryzys – przeżyliśmy trudne chwile. Ale to nas oczyściło, pozwoliło doświadczyć naszej intymnej relacji na zupełnie innym poziomie. Dla mnie miało to kapitalne znaczenie, bo dotychczas sprawy cielesne oddzielałem od kwestii duchowych grubą krechą. Seks, posiłki, wysiłek fizyczny – to dotyczyło tylko ciała, które traktowałem z nonszalancją. Podczas wieczornych sesji zrozumiałem, że moje ciało to mój duch, moje serce, mój umysł. Że tego nie da się oddzielić od reszty. Poczułem, że moje ciało to moja świątynia, o którą chcę i zamierzam się troszczyć.  I tak samo pragnę się troszczyć o Świątynię mojej Ukochanej.

Masaże praktykujemy regularnie – jest muzyczka, jest nastrojowe światło, odpowiednie kadzidełko i … spokój, relaks i bycie tu i teraz. Seks nabrał innego wymiaru. Po 18 latach związku zaczęliśmy nowy rozdział. A jeszcze tyle przed nami .

 

Powrót
Newsletter

Facebook

Relacje

Copyright © TantraLove.eu / Strona wykorzystuje pliki Cookies, więcej o tym w Polityce prywatności.