Oferty specjalne

Nadchodzące wydarzenia

Polecane artykuły w prasie

» Sylwester tantryczny

Beata 42
Przyjechałam na Sylwestra z Wami już drugi raz, bo ten mijający rok był dla mnie bardzo bogaty w wydarzenia. Moje intencje z tamtego roku…. Wielkie supły porozwiązywały się w cudowny sposób! Zawsze wiedziałam, że to działa, ale że aż tak szybko!? Było przy tym dużo wysiłku, stresu i pracy. Przyjechałam naprawdę zmęczona. Miałam taki galop od początku roku a końcówka, była już na ostatnich obrotach. Czułam, że siadają mi już akumulatory. Pomyślałam sobie: No gdzie ja bym mogła pojechać się zregenerować, tylko tu. No i znalazłam tutaj ten potrzebny mi spokój.
Jestem bardzo wzruszona, że wciąż spotykam takich wspaniałych ludzi na swojej drodze. Chciałabym wszystkim podziękować za to, co każdy mi ofiarował. Dziękuję wam. Tutaj mogłam poświęcić chwilę sobie. Żyję naprawdę intensywnie i trudno mi było znaleźć tę ciszę, tą przestrzeń dla siebie. A tutaj to znalazłam. Wyciszyłam się, zapomniałam o pracy i obowiązkach, byłam tu dla siebie.


Sebastian 36
Po tych pięciu dniach, które z wami spędziłem jest we mnie teraz taka dziecięca radość, która cały czas we mnie wibruje. Czuję jakbyśmy byli jednością. Szczególnie dzisiaj jak na moment byliśmy wszyscy ze sobą bardzo blisko. Czułem, że jestem jednością z każdym z was. Czułem, że jesteśmy jednym. Kiedyś był to dla mnie obcy temat. Przyjeżdżając tutaj w ogóle nie wiedziałem czego się spodziewać. Przyjechałem z zaciekawieniem. Było we mnie trochę lęku, a teraz jest we mnie ta dziecięca radość i ciekawość świata. Dziękuje wam z całego serca za to, że mogę z wami być i doświadczać tego, czego doświadczyłem. Było to dla mnie niesamowite pięć dni. Mam nadzieje, że ta energia zostanie ze mną na całe życie, nie tylko na ten rok:)


Marzena 31
Od dawna marzyłam o Sylwestrze spędzanym z dala od zgiełku miasta, gdzie w atmosferze
uważności i szacunku mogłabym pożegnać to, co przemija i otworzyć się na to, co jeszcze przede mną. Warsztaty zorganizowane przez Dawida i Zosię nie tylko były spełnieniem tych marzeń, ale stanowiły również okazję do dokonania dwóch fascynujących odkryć. Pierwsze z nich dotyczy istoty zmiany. Zawsze wydawało mi się, że dokonywanie zmian to wyczerpujący, trudny proces, często wymagający wielkiego poświęcenia. Tymczasem zmiany we Wszechświecie następują w każdym momencie niezależnie od tego, czy akurat robimy pięć rzeczy na raz, czy siedzimy i medytujemy. Stąd, wbrew obiegowej opinii, kluczem do sukcesu jest skierowanie do wewnątrz, bo tylko wtedy mamy szansę na odnalezienie spokoju i równowagi oraz świadome przeżycie procesu zmiany.
Drugim odkryciem jest tantra i wszystko, co się z nią wiąże, a więc doświadczanie miłości
pozbawionej kalkulacji i stawiania warunków, gdzie drugi człowiek jest niezwykłym zjawiskiem, a swobodny obieg energii oraz zaufanie do partnera sprawiają, że mogę pozwolić sobie na to, aby przez moment być delikatna i słaba po to, żeby za chwilę odzyskać siłę i moc.
Zdałam sobie sprawę, jak niesamowita potrafi być miłość, która oprócz tego, że jest czymś
zdecydowanie większym ode mnie, potrafi też być doświadczeniem pełni.


Łukasz 31
Cuda, cuda wianki się działy. Potrzebowałem dużo przetykania, bo byłem strasznie pozamykany. Cały czas był we mnie dualizm, nie mogłem się zdecydować. Była mi bardzo potrzebna moc Kali, ścięła mi parę głów. Na warsztacie było i jest cudownie, jestem zadowolony, bo znalazłem swój wewnętrzny głos. Postawiłem granice. Zawsze miałem z tym problemy, ale już wiem jak mam z tym zaczynać. Zazwyczaj robiłem to, co chcieli ludzie, albo postępowałem tak jak czułem, ale nie mówiłem o tym gdzie jest moja granica. A kiedy chciałem się wycofać uciekałem zostawiając za sobą innych. Myślałem, że skoro ja pracuje z energią to inny człowiek też to czuję, ja nie muszę tego mówić. Cieszę się, że powoli znajduję w sobie swój głos i własne granice. Słuchajcie: grzechotki, które zrobiliśmy są cudowne. Jestem trzeci raz na sylwestrze i co roku są inne, cudowne prezenty. Nie wiedziałem, że ludzie potrafią coś takiego tworzyć. Jestem wdzięczny, że uczę się, dostaje fach do ręki:) Mam nadzieję, że z przyszłą żoną będę robił właśnie takie rzeczy.


Ania 40
Przyszła do mnie taka refleksja, że to lenistwo, które wyciągnęłam na karcie, nie dotyczy jedynie warsztatów, ale właściwie całego mojego życia. Mam tak dużo zajęć, że jak chcę odpocząć to bronię się lenistwem. Tylko, że to lenistwo jest totalnym dołem i brakiem energii, ja wtedy zamieram. Pomyślałam, żeby nie mylić tego lenistwa ze spokojem. Spokój wewnętrzny posiada energię, a lenistwo nie ma w sobie życia. Brałam udział w zajęciach z takim pozytywnym lenistwem, z zabawą. Momentami wyrzucało mnie z uczestnictwa z kręgu, ale dzięki Wam wracałam. Jestem bardzo szczęśliwa, że tutaj jestem. Ten sylwester był najpiękniejszy w moim życiu. Taka „jazda” była wokół tego ogniska…, poczułam niesamowitą energię w momencie wyrażania intencji. Przyjechałam tutaj z intencją doświadczenia radości i ta radość cały czas mi się pojawia. Zaczyna do mnie docierać. Ja lubię lenistwo, ale niech to będzie lenistwo z uwagą i energią. Świadome nie-działanie i odpoczynek.


Kinga 36
Za pośrednictwem wyciągniętej przeze mnie karty widzę w sobie dużo spokoju i relaksu. Widzę siebie kontaktującą się ze sobą poprzez serce. Znajdującą odpowiedzi poprzez kontakt z moim Wyższym Ja. Ten kontakt mnie rozświetla i łączy mnie z czakrą trzeciego oka. Podczas warsztatów miałam w sobie dużo emocji tych przyjemnych i tych trudnych. Bardzo podobało mi się wykonywanie grzechotek, bo lubię prace ręczne. To jest coś takiego, czym chcę się zajmować w życiu więcej. Również w trakcie warsztatów ważna była dla mnie bliskość i kontakt z ludźmi. Mocnym doświadczeniem była dla mnie fala. Po raz pierwszy byłam w takiej bliskości z kobietą otulona jak w kokonie, i to było po prostu piękne i przy tym nie seksualne. Czułam dużą harmonię. Bardzo podobał mi się też pomysł wejścia w Nowy Rok przy ognisku, przy pełni księżyca, transformując wszystko, co było potrzebne.


Zosia 60
Cieszę się, że zdecydowanie czuję się już poskładana. Uświadomiłam sobie, że ten rozpad który się tu zadział, zaczął się o wiele wcześniej. Właściwie w momencie, w którym do was napisałam, że chcę przyjechać na warsztaty. A ponieważ jestem z wykształcenia inżynier mechanik, to pewne rzeczy lubię mieć poukładane i je rozumieć. Kiedy zaczęło się we mnie coś dziać miałam niezgodę na to, czemu czuję się tak dziwnie, bo przecież nie miałam żadnego powodu. Teraz już wiem, co się działo. Ten proces bardzo tu przyspieszył i szedł błyskawicznie. Dostałam taką informację: Ja nie musze się rozdrabniać, nie muszę być wszędzie i nie musze mieć z tego tytułu poczucia winy. Przede wszystkim musze być dla siebie i dopiero stąd wychodzić do innych. Inaczej będę się rozpadać co chwila, będę siebie szukać i na nowo składać. Jest jeszcze jedna rzecz, nad którą muszę się zastanowić: Wczoraj mówiłam, że potrzebuję wsparcia i miłości, którą faktycznie od was dostałam. Bardzo za to dziękuję, ale… ja nie umiem jej przyjmować… W ćwiczeniu podczas dawania, to ja byłam TAKAA, a jak było branie… to mnie po prostu fizycznie bolało całe ciało. Psychicznie jestem otwarta, ale w ciele nie mam miejsca na miłość… Chcę coś poskładać, żeby móc przyjmować miłość.


Radosław 39
Ostatnie ćwiczenie było dla mnie najciekawsze, najlepsze, a takie niby zwykłe. To kiedy w parach dawaliśmy sobie i braliśmy nawzajem. Czułem jak przepływa przez nas energia i ogarnia mnie radość. Zauważyłem, że trzeba być na to otwartym, trzeba tego chcieć i dać sobie czas.


Kasia 28
Strasznie dużo dzieje się w moim brzuchu. Nawet teraz jak mam mówić to mnie rozbolał:) Myślę, że brzuch jest dla mnie bardzo ważny… Zawsze miałam tak, że jeśli czegoś nie zrobię to, stanie się nie wiadomo co …
Teraz czuję, że wszystko przyjdzie w swoim czasie. Nie muszę się do niczego przymuszać, ani robić rzeczy na siłę. Wszystko ma swój cykl, jak księżyc od nowiu do pełni i od pełni do nowiu. W odpowiednim czasie wszystko się zadziewa. Poczułam to na tych warsztatach. Bardzo ważne były dla mnie momenty, kiedy się przytulaliśmy. Za każdym przytuleniem czułam, że mój brzuch otwiera się coraz mocniej, coraz bardziej. Doświadczałam coraz większej pełni. Na warsztacie miałam momenty, że popadałam ze skrajności w skrajność. Z totalnego smutku, depresji, strachu i lęku, nagle chciało mi się śmiać i było mi zajebiście. Czułam euforię. Przechodziłam różne etapy, ale pozwalałam sobie na to w swoich granicach. Nie umiem tego jeszcze nazwać ale czuję, że coś się zmieniło. Chcę też podziękować każdemu z was, byliście takimi aniołkami, przewodnikami. Chcę podziękować Matce Ziemi, całemu cudowi życia, sobie. Teraz czuję się naprawdę bardzo dobrze.


Dorota 49
Jestem psychoterapeutką ciała. Cieszę się, że jestem tutaj, bo od bardzo dawna nie przyjechałam na warsztaty tylko dla siebie. Dla mnie to był prezent. Przeżyłam tutaj dużo magii, przez całe warsztaty towarzyszył mi księżyc. Wczoraj miałam takie poczucie, że życie jest cudne i wspaniałe. Odpowiedzi przychodzą od razu, jeśli tylko zadasz pytanie. Jeśli się jest uważnym masz wszystko. Potrzebowałam skontaktować się z poczuciem winy, żeby zająć się sobą. Żeby zaobserwować branie i dawanie. Dopiero wtedy, jak zajmuję się sobą, zajmuję się automatycznie innymi. Poczułam jedność. Tak się cieszę, że tu przyjechałam. Zawsze jestem wdzięczna za to, że poznaje cudnych ludzi. Dziękuję.


Katarzyna 30
Na warsztatach często wychodziła ze mnie potrzeba kontroli. Nie do końca mogłam odpuścić i zaangażować się w warsztaty całkowicie, tak jak zdarzało mi się u Was wcześniej. Dzisiaj doszłam do wniosku, że to jest dla mnie dobre, bo stawiałam mury, tam gdzie chciałam, gdzie potrzebowałam. Bez poczucia winy, że chronię siebie. Jest to dla mnie bardzo ważne, żeby tak naprawdę zachować siebie i dać sobie przestrzeń i wolność. Kontrola nie musi być niczym złym, może pomóc zintegrować pewne rzeczy.
Mam poczucie, że udało mi się zintegrować ciemną i jasną stronę. I wiem, że chcę być po środku. Nie koniecznie chcę być oświecona, ale także nie chcę popadać w stany depresyjne. Chcę żyć na Ziemi. Chcę po prostu być sobą! Nawet, jeśli czasem będę musiała postawić jakieś mury, to będzie to mój świadomie postawiony mur po to, żebym mogła mieć swoją własną pełną przestrzeń. Przestrzeń, w której mogę być sobą. Jest mi to potrzebne i to chcę zachować. Nie chcę już z tym walczyć. Nie chcę już walić głową w mur! Chcę odpuścić, być tu i teraz i być po prostu taka jaka jestem.


Cezary 39
Okazało się, że jestem bardzo przywiązany do takiego umartwiania się, analizowania, rozdrabniania i rozkminiania. Nie ma w tym jednak miejsca na rozkwit. Na dzielenie się tym, co jest we mnie. W tej chwili idę w tym kierunku. Rozkwit jest moim przewodnikiem. Przyjeżdżając tutaj miałem taki duży znak zapytania, czym się zajmować, co jest ważne? W tej chwili wiem, co mam robić w życiu. Teraz już znam odpowiedzi na te wszystkie pytania. I za to bardzo dziękuję – wszystkim i wszystkiemu.
Dla mnie jest to ogromna zmiana, dużo się zadziało. To co wydaje mi się takie istotne, w tym warsztacie i w prowadzeniu go, to bezpieczna i wspierająca atmosfera, w której działo się to wszystko. Myślę, że to w dużej mierze zależało od prowadzących jak i od całej grupy.


Dasza 51
Na wakacyjnych warsztatach wyciągnęłam kartę dopełnienie, jest to ostatnia karta w wielkich arkanach. Byłam przekonana, że mam już niewiele pracy przed sobą. A teraz wyciągnęłam kartę głupiec, pierwszą z wielkich arkan, która oznacza początek drogi. Tak więc nowy początek, na wyższym poziomie. Na tych warsztatach dużo przeżyłam, doświadczyłam więcej wewnętrznego oczyszczenia, nareszcie się porządnie popłakałam…
Są to jednak bardzo pozytywne sprawy. Jestem zadowolona ze spędzenia kilku magicznych dni na przełomie roku, wynoszę kolejne inspiracje dla mojego rozwoju.


Martyna 37
Jadąc tutaj czułam lęk. Wiedziałam – miałam takie przeczucie – że czeka mnie harówka. Ale jechałam z radością, bo tego właśnie potrzebowałam. Ta transformacja była dla mnie harówką. Działo się dużo rozmaitych rzeczy. I te bardzo świetliste i te bardzo mroczne. Ale była to dla mnie wspaniała i cudowna praca. W bardzo dobrym kierunku, za co wszystkim dziękuję. Moim tematem jest dzielenie się i był to cudowny fantastyczny przewodnik, w tym transformacyjnym tyglu. Jako takie światło i kierunkowskaz pokazujące zawsze dobrą drogę. To wszystko było bardzo mocne i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, że to się wydarzyło.


Marek 37
Dojrzewanie to jest proces intensywnych przemian, które w ciągu ostatniego roku przyspieszyły w moim życiu. Czułem tutaj to dojrzewanie. A gotowość sugeruje, że ten proces wkrótce się skończy i pojawi się coś nowego. Zawsze w życiu byłem indywidualistą, wszystko robiłem lepiej sam. Teraz myślę, że przyszedł czas na większą otwartość i dzielenie się z innymi tym, co mam i co wiem. To jest dla mnie ta gotowość.
Warsztaty mi się podobały, choć wyobrażałem je sobie inaczej. Spodziewałem się, że wystąpi jakiś prelegent…:) a tu nagle spadły na mnie takie ćwiczenia! Potrzebowałbym więcej teorii. Było dużo rzeczy, które spowodowały, że bardzo się tutaj rozluźniłem. Tak się rozluźniłem, że nawet raportu nie wysłałem… 🙂


Kasia 35
Umiem już żyć nie wybiegając myślami w przyszłość. Teraz potrzebuje nauczyć się żyć nie wracając wciąż do przeszłości, bo wciąż zdarza mi się bardziej skupiać na tym co było, niż na tym co jest. Dlatego cały czas uczę się, aby być tu i teraz w pełni. Być w aktualnym momencie i czuć, co się we mnie dzieje. Dla mnie jest to transformujący warsztat. Pojawiło się dużo uczuć i emocji, to była długa, chwilami trudna droga. Cieszę się jednak bardzo, że tu jestem, bo jest to dla mnie ważne. Potrzebowałam tego, żeby czuć się tak jak czuję się w tej chwili. W moim brzuchu dużo się dzieje, mam poczucie, ze jest to uzdrawiające. Przyjmuje to ze spokojem. Oddycham i pozwalam na to żeby się działo. Jeśli chodzi o robienie grzechotek to myślałam, że mam dwie lewe ręce, nigdy w życiu bym nie uwierzyła, że ja mogę zrobić coś takiego. Dlatego podoba mi się ten pomysł tworzenia, jest niesamowity.


Rafał 35
W tym roku pojawiło mi się bardzo wiele odkryć. Przyjechałem tu po to, żeby je poczuć i przemyśleć. Kiedy chciałem wchodziłem w ćwiczenia, a kiedy czułem, że nie potrzebuje brać w pewnych udziału, nie robiłem ich. To było mi bardzo potrzebne do tego, abym mógł wyciągnąć pewne wnioski. Do wszystkiego potrzebny jest odpowiedni stan. Momentami warsztaty były takie, że można było stracić głowę i powirować. Bardzo podobały mi się tańce. Chciałbym się puścić na głębszą wodę, wchodzić w nią bez takiego przystawania. Wejść na falę.

Powrót
Newsletter

Facebook

Relacje

Copyright © TantraLove.eu / Strona wykorzystuje pliki Cookies, więcej o tym w Polityce prywatności.