Oferty specjalne

Nadchodzące wydarzenia

Polecane artykuły w prasie

» Sztuka świadomej miłości – AKTYWNI PLUS

aktywni plus2

 

TEKST: Izabela O’Sullivan

AKTYWNI PLUS Nr 3, 2015r.

Angażuje nie tylko zmysły, ale też umysł i duszę. W nim kobieta i mężczyzna, jak dwie przeciwstawne siły, idealnie się uzupełniają i przyciągają. Jednoczą się we wspólnym akcie, w którym największą rozkoszą nie jest orgazm, lecz każda pieszczota.

Ciekawe są go przede wszystkim pary, które pragną między sobą większego zbliżenia niż tylko to na poziomie fizycznym. Choć wywodzi się ze Wschodu, coraz większą popularność zdobywa w naszej kulturze. Czy m jest seks tantryczny i czemu nie powinno się go traktować wyłącznie jako urozmaicenia sypialnianej rutyny?

DWA MILENIA DOŚWIADCZEŃ

Tantra to zbiór hinduskich ksiąg ezoterycznych, opisujących rytuały, praktyki seksualne i medytacje. Zostały zapisane ponad dwa tysiące lat temu i długo ich nie doceniano. Zakładały bowiem, że seks to forma zbliżenia się do Boga, podczas gdy inne religie uważały go za temat tabu, oddalający od centrum wszechświata.  Minęło wiele wieków nim tantra dotarła na Zachód. W oryginalnych księgach szukamy elementów, które moglibyśmy przenieść na nasz grunt.

– Seks tantryczny to doświadczenie daleko bardziej wykraczające poza sam seks, ponieważ oprócz doznań z przestrzeni genitalnej, kochankowie angażują uczucia oraz świadomość, łącząc je w jedno – podają własną interpretację pojęcia Dawid i Zosia Rzepeccy, jedni z najpopularniejszych w Polsce nauczycieli tantry. Ich zdaniem, niezwykle rzadko się zdarza, by partnerzy byli w pełni obecni i świadomi każdego momentu seksualnego połączenia. – Do tego przydatna jest praktyka medytacji, czyli umiejętności skupienia się na tym, co się wydarza w każdej chwili – dodają. – I to też jest jedna z esencji seksu tantrycznego. Zamiast dążyć do orgazmów, jesteśmy obecni w doświadczeniu każdego ruchu, oddechu, uczuć i emocji. A to prowadzi nas wprost do przeżyć, które można nazwać jedynie mistycznymi.

Niektórzy lubią porównywać seks tantryczny do powolnego gotowania. Choć to może niezbyt udana metafora, bardzo obrazowo przedstawia korelację. Im dłużej czekamy na efekt końcowy, tym smakowitszy nam się wydaje. To jednak mocne spłycenie znaczenia seksu tantrycznego. Nie chodzi w nim bowiem o „sztuczne” przedłużanie stosunku czy powstrzymywanie orgazmu, lecz o przyjemność obcowania ze sobą dwojga kochanków.

–Kiedyś oglądałam dokument w internecie, w którym było dwoje patrzących na siebie ludzi, poruszających się dziwnie w rytm swojego oddechu. Pamiętam, że wtedy się zastanawiałam, gdzie tam jest seks – odpowiada dr Agata Loewe, psychoterapeutyka, seksuolożka, założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności. Nie umie jasno zdefiniować czym jest seks tantryczny. – To taka aktywność, która wychodzi poza tradycyjne pojmowanie seksualności, dlatego, że tam pomiędzy dwojgiem ludzi dzieje się coś, czego nie da się opisać, zmierzyć, zbadać.

HARMONIA RYTUAŁU

Tantra dosłownie oznacza „rozciąganie świadomości”. W niej partnerzy dążą do maksymalnego zespolenia. Mężczyzna nie istnieje bez kobiety i odwrotnie. Podczas seksu tantrycznego (który wcale nie musi być stosunkiem płciowym!) oboje uwalniają energię seksualną, pozwalając jej między sobą przepływać. I właśnie na tym poziomie dochodzi do dużo większych doznań, niż te, które możemy czerpać ze zwykłego, fizycznego zbliżenia. Spotkanie tych dwóch pierwiastków – męskiego i żeńskiego, pozwala partnerom osiągnąć harmonię.

W tantrze seks nie jest niekontrolowanym zaspokojeniem pożądania, zwykłym oddaniem się cielesnym pragnieniom, lecz stanowi miłosny rytuał. Za jedną z jego zalet uważa się fakt, że zdejmuje z kochanków przymus udowadniania czegokolwiek w łóżku. Mężczyzna, mający problem ze wzwodem, nie musi stresować się tym, że potrzebuje więcej czasu, by osiągnąć spełnienie. Podobnie jest w przypadku pań, na przykład tych doświadczających trudności w odczuwaniu pożądania. Tantra może im pomóc przenieść się na inny poziom odczuwania i postrzegania seksu w ogóle.

Wedle dość powszechnego przekonania, seks tantryczny najlepiej sprawdza się w przypadku par z dłuższym stażem. Przede wszystkim dlatego, że te z reguły mają już za sobą czas niekontrolowanego pożądania, kiedy każdy pretekst jest dobry, żeby pójść ze sobą do łóżka. Po wielu latach spędzonych razem chcą eksplorować nowe formy intymnego zbliżenia, by być ze sobą jeszcze pełniej, na każdej możliwej płaszczyźnie.

Osoby chcące nauczyć się tantry zachęca się do skupienia na tym, co tu i teraz. Nakłania się do długiego, wielogodzinnego obcowania z partnerem i starannego reżyserowania każdego zbliżenia. Z takim podejściem nie do końca zgadza się dr Agata Loewe. – Wiele pozycji książkowych sugeruje, że najlepiej by było pojechać do domku na wsi, tam nago obcować z zielenią, poświęcać sobie mnóstwo czasu – mówi. – Ale dla większości taki wyjazd graniczy z cudem. Seksuolożka jest zwolenniczką bardziej „pragmatycznego” i realnego przy naszym zabieganym stylu życia podejścia do tantry. Poleca książkę Barbary Carrelas pt. „Urban tantra”, dającą wskazówki, jak elementy seksu tantrycznego wcielić w życie, jadąc metrem pełnym ludzi, czy będą w klubie, w którym gra głośno muzyka. Loewe twierdzi też, że tantrykiem nie trzeba być 24 godziny na dobę. Są osoby, które z tantry czerpią jedynie od czasu do czasu.

TRENING CZYNI MISTRZA

Według Violetty Nowackiej, specjalistki do ds. edukacji seksualnej i szefowej poradni SELF Przyjazne Terapie w Poznaniu, takie wybiórcze podejście do tego zagadnienia może wyrządzić więcej szkód niż dobrego. – Mam wrażenie, że ludzie Zachodu chcą zamknąć w pigułkę to, co tysiące lat praktykowano na Wschodzie i co było święte – wyjaśnia. – Bawienie się przepływani energii to niebezpieczna sprawa, z której nie zdajemy sobie sprawy. Trzeba uważać z wszystkimi praktykami nie z naszej kultury, zahaczającymi o duchowość. Jeśli zignorujemy ten aspekt i weźmiemy sobie z nich tylko to, co przekłada się na ciało, to zawsze na tym przegramy. Nowacka podkreśla, że praktykując tantrę nie poprawiamy swojego życia seksualnego. Zdaniem ekspertki, nie powinno się jej też traktować jako urozmaicenia rutyny, która wkradła się w związek. Ma bowiem znacznie szerszy wymiar, niemal nie do zrozumienia dla ludzi z naszego kręgu kulturowego. – Na Wschodzie tantra jest kwintesencją rozwoju duchowego, a my próbujemy do niej podejść odwrotnie: najpierw chcemy się nauczyć różnych technik, by wznieść się na te wyżyny duchowe – mówi. Tym, którzy chcą pogłębić swoje relacje, również na poziomie seksualnym, poleca konsultacje z profesjonalistą. Uważa, że dobry seksuolog na pewno pomoże zbudować partnerom bardziej duchową więź, dostosowaną do struktury danego związku. Przestrzega natomiast przed czerpaniem wiedzy o seksie tantrycznym z książek i przed weekendowymi kursami. – Te ostatnie traktuje się tak, jakby to był kurs tańca – oburza się. – To zupełnie niewłaściwe podejście.

Zosia i Dawid Rzepeccy, którzy takie kursy prowadzą, zupełnie się z tym nie zgadzają. – Nawet krótki warsztat może być przełomem i początkiem zupełnie nowego podejścia do kwestii intymności, komunikacji czy też budowania bliskości – bronią swojego przekonania. – Przecież nikt nas nie uczył ani w szkole ani poza nią, jak można się kochać tak, aby doznawać z partnerem głębi siebie, jak wspierać relację o udane życie seksualne, które jest najczęściej nieuświadomionym, ale jednak fundamentem większości związków. Czasem wystarczą niewielkie zmiany, proste informacje i kilka prób, aby doświadczyć czegoś kompletnie nowego. Ale oczywiście to dopiero praktyka czyni mistrza, co oznacza, że jeśli temat nas interesuje głębiej i chcemy odbudować w pełni swój seksualny i miłosny potencjał, potrzebujemy na to więcej czasu.

Czego można się nauczyć na takim kursie weekendowym albo tygodniowym? Dawid i Zosia Rzepeccy uczą zrzucania napięć, rozpoznawania i nazywania emocji, pracy z oddechem. – Tutaj przydają się medytacje w ruchu, przypominające taniec transowy, do którego jednak nie potrzeba posiadać wcześniej żadnych umiejętności. To część wstępna – opisują. – Z oddechem zaś pracujemy różnymi technikami, z dźwiękiem, ruchem i wizualizacjami. Następnie pracujemy nad budowaniem doświadczenia obecności. To znaczy prowadzimy uczestników w kierunku bycia tu i teraz, aby byli w stanie spotkać się ze sobą w szczerości i na głębokim poziomie. Tu na przykład przydaje się długie i spokojne patrzenie w oczy.

PEŁNA SYNCHRONIZACJA

Violetta Nowacka zachęca do filtrowania tantry przez własne osobiste doświadczenia. – Myślę, że można ją zrobić w wydaniu polskim – mówi. – Bo jeśli na przykład chcemy uczyć się od tantry czułości, przedłużania gry wstępnej, szacunku dla różnic, oddychania, to możemy zrobić to po polsku. Zamiast o tantrze, mówmy o sztuce świadomej miłości, o seksie opartym na uczuciach, grze miłosnej zakładającej szacunek dla drugiego człowieka. Przestrzega przed zbyt powierzchownym traktowaniem tantry.  – Jeśli tylko jeden z partnerów rozwija się duchowo, a drugi np. ma blokady seksualne, to wskutek ćwiczeń tantrycznych może dojść do nieprzyjemnych doznań fizycznych, a w najgorszym wypadku – do stanów lękowych, depresji czy uzależnienia seksualnego – wylicza.

O podobnych zaburzeniach, spowodowanych przez niewłaściwe praktykowanie tantry, nie słyszała dr Agata Loewe. Ma na ten temat zupełnie odmienne zdanie.  – Zdarza się, że seksuolodzy polecają tantrę na problemy z erekcją albo z kobiecym pożądaniem – twierdzi. – Na przykład tzw. przedwcześni ejakulatorzy uczą się kontrolować swój wytrysk metodami tantrycznymi. W momencie, w którym uczymy się oddychać, nabieramy zaufania do kochanków, ta energia staje się zasobem. Odchodzi się od przekonania, że członek męski jest w seksie najważniejszy.

Według seksuolożki, dla większości par tantra jest mocno intuicyjna. I choć trudno tu mówić o konkretnych technikach czy podawać jakiekolwiek instrukcje intymnego zbliżenia, wiele źródeł jako podstawową formę wymiany energii podaję synchronizację oddechu i spojrzeń. Można to praktykować w ubraniu lub nago. Partnerzy siedzą naprzeciwko siebie i patrzą sobie w oczy. Po chwili starają się oddychać w jednakowym tempie. To patrzenie w oczy jest bardzo symboliczne w tantrze. Mówi się, że w cywilizacji zachodniej kochankowie osiągający orgazm odpływają w swoje światy, tu natomiast nie spuszczają z siebie wzroku, jeszcze silniej się ze sobą zespalając.

Innym ciekawym „ćwiczeniem”, nazywanym medytacją zasilającą, jest leżenie na tzw. łyżeczkę. Kochankowie przytulają się, a osoba obejmująca partnera (czyli znajdująca się z tyłu) jest tą, która oddaje energię. W ten sposób harmonizują ją między sobą.

Dużą rolę odgrywa też dotyk. Ważne przy tym, by skupiał się nie na strefach erogennych, ale na całym ciele. W tantrze bowiem nie ma podziału na lepsze i gorsze miejsca. Są za to różne rodzaje dotyku i warto je stosować. Wspaniałą pieszczotą są pocałunki. Chodzi tu nie tylko o te namiętne, ale także wyrażające czułość, przywiązanie, oddanie.

BEZ WZGLĘDU NA WIEK I STAŻ

Podczas samego stosunku wyróżnia się cztery zasadnicze pozycje: horyzontalną z kobietą lub mężczyzną na górze, boczną, w której partnerzy są do siebie odwróceni twarzami, pozycję w której parter znajduje się z tyłu, oraz tantryczną – gdzie kobieta siedzi na udach kochanka patrząc mu w oczy.

Zwolennicy tantry zwracają uwagę na fakt, że powinna zaistnieć w związku nie tylko podczas intymnego zbliżenia, ale że dodatkowo pociąga za sobą określone przekonania i nastawienie do relacji z drugim człowiekiem. Aby mogło dochodzić do takiego harmonijnego przepływu energii między kochankami, nie mogą żyć w kłótni czy nieporozumieniach. Nie oznacza to, że pary praktykujące tantrę  się nie spierają. Starają się natomiast wszystkie konflikty rozwiązywać na bieżąco, aby nie stanowiły barier we wzajemnej komunikacji.

Partnerom, którzy borykają się z poważnymi trudnościami, Zosia i Dawid Rzepeccy raczej odradzają sięgnięcie po tantrę jako metodę na „ozdrowienie” związku. W takiej sytuacji warto wcześniej rozważyć profesjonalną terapię.  Seks tantryczny polecają natomiast wszystkim pozostałym parom, bez względu na wiek i staż.

– Prowadzi on do prawdziwego i głębokiego spotkania dwojga ludzi – mówią. – Z naszej perspektywy, na podstawowym poziomie, każdy może z tego skorzystać. Przestajemy odgrywać w łóżku jakieś role, w zamian poznajemy siebie lepiej, budujemy więź z partnerem, doświadczamy w życiu więcej przyjemności oraz budzimy się ze świata pędu i trosk, do życia pełną piersią. Jedynym warunkiem jest otwartość na nowe pojęcia i doświadczenia, które czasem brzmią egzotycznie, ale prowadzą do odkrycia i zaspokajania uniwersalnych potrzeb jak wolność wewnętrzna, miłość i szczęście.

Seks tantryczny uwodzi swoją naturalnością i prostotą. I tym, że obiecuje tak niezwykłe doznania. – Można wejść głęboko w siebie, a później, jeśli się uruchomi tę energię z drugim człowiekiem, to ma się poczucie tak niesamowitego połączenia, że myślę, że żaden seks nie jest nam w stanie tego dać – kwituje seksuolożka, dr Agata Loewe.

Powrót
Newsletter

Facebook

Relacje

Mówili o nas:

  • tvp2_logo_9
  • sens_logo_czerwone_kopia
  • radio gdańsk
  • polska_the_times-logo
  • polsat cafe
  • logo_wrozka
  • logo_shape blue 1
  • logo_Focus
  • logo trendy
  • logo trójka
  • logo Claudia
  • gwiazdy-mowia-logo-300x107
  • Zwierciadło
  • logo-pr4
  • wprost-logo
  • logo natemat
  • logo rdc
  • nieznany_swiat - logo
  • uroda życia logo
  • joga magazyn logo
Copyright © TantraLove.eu / Strona wykorzystuje pliki Cookies, więcej o tym w Polityce prywatności.