Oferty specjalne

Nadchodzące wydarzenia

Polecane artykuły w prasie

» Powolne jest piękne – TRENDY ART OF LIVING

Powolne jest piękne

tekst: Edyta Ochmańska
Artykuł ukazał się w czasopiśmie TRENDY ART OF LIVING Nr 6 (53) 2012

Przeciętny nowojorczyk zawsze chodzi tak, jak gdyby czekała na niego dobra kolacja, a po piętach deptał mu komornik. Od niedawna w strefie dla pieszych w Nowym Jorku na Times Square ustawia się krzesła i stoliki dla chętnych, zdarza się, że na ulicy odbywają się sesje jogi.

POWOLNE JEST PIĘKNE

„Jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej!, a życie przecież po to jest, żeby pożyć”, śpiewała Anna Maria Jopek. W naszej faworyzującej szybkość kulturze życie o prędkości odrzutowca wciąż uchodzi za ostateczny wyróżnik sukcesu. Presja, by utrzymać się na czele peletonu, jest większa niż kiedykolwiek, więc jak tu być powolnym, skoro nagradzana jest szybkość? Dlatego wszystko robimy szybko: podróżujemy, uprawiamy seks, jemy i słuchamy muzyki.
Coraz więcej ludzi odrzuca ten bezwzględny aksjomat, głoszący, że szybsze jest lepsze. U podstaw ich różnorodnych działań na rzecz spowolnienia leżą idee światowego ruchu slow life. Powolność to szybkość nowej generacji. Wolniejsze często oznacza lepsze: zdrowie, pracę, biznes, życie rodzinne, kuchnię i seks. Grupy entuzjastów powolności wyrastają jak grzyby po deszczu, niektóre z nich, jak slow food, skupiają się przede wszystkim na jednej sferze życia. Inne propagują filozofię powolności w szerszym zakresie. Znajdują się wśród nich japoński Klub Leniwca, fundacja Long Now z siedzibą w USA i europejskie Stowarzyszenie na rzecz Spowolnienia Czasu. W sypialniach dzięki tantrze i innym formom erotycznego spowolnienia kochankowie odkrywają radość powolnego seksu. Pod szyldem Slow Cities (Powolnych Miast) działa kilkadziesiąt miast na całym świecie, w tym osiem w Polsce.

Strefy spowolnienia w Nowym Jorku

Miasta na całym świecie przebudowują się tak, aby zachęcić ludzi, by mniej jeździli samochodami, a więcej chodzili pieszo. Przeciętny nowojorczyk zawsze chodzi tak, jak gdyby czekała na niego dobra kolacja, a po piętach deptał mu komornik. Od niedawna w strefie dla pieszych w Nowym Jorku na Times Square ustawia się krzesła i stoliki dla chętnych, takich stref spowolnienia jest kilka na Manhattanie. Każdy szczegół obliczony został na to, by spowalniać ludzi, zachęcać ich do spacerowania, mieszania się ze sobą.
Zwolennicy slow life, czyli powolnościowcy, twierdzą, że życie w pośpiechu w nieunikniony sposób staje się płytkie. Kiedy pędzimy przed siebie, ślizgamy się po powierzchni i nie nawiązujemy prawdziwych relacji z ludźmi i otaczającym nas światem. Jak pisał Milan Kundera w „Powolności”: „Kiedy rzeczy dzieją się zbyt szybko, nikt nie może być niczego pewien, nawet siebie samego”. W stadiach poprzedzających wypalenie ludzi często przyspieszają, aby zapomnieć, że są nieszczęśliwi. Wielu marzy o tym, żeby się zatrzymać, i są to nie tylko biznesmeni z Nowego Jorku czy z Tokio, ale też ci, których życie pozornie wydaje się spokojne.

Poszukaj swojego wewnętrznego żółwia

Według Carla Honoré, rzecznika światowego ruchu Slow Life i autora książki „Pochwała powolności”, w większości przypadków spieszymy się z przyzwyczajenia, bo szybkość jest jak adrenalina, bez której pojawia się nuda. „Ruch Slow Life nie jest ruchem, który dąży do tego, by robić wszystko w żółwim tempie i wyeliminować prędkość w ogóle. Chodzi o to, by biec, kiedy sytuacja tego wymaga. Kto chciałby żyć bez internetu albo bez samolotów? Problem polega na tym, że nasza miłość o szybkości i obsesja, by ciągle robić więcej w coraz krótszym czasie, zaszła za daleko”. Slow life proponuje pożenienie la dolce vita z dynamizmem ery informacyjnej. „Postarajcie się odnaleźć w życiu to, co muzycy nazywają tempo giusto – właściwe tempo”. „…Nie trzeba od razu wyprowadzać się na wieś, hodować ekologicznych marchewek i paść owiec. To stereotyp. Slow to jest stan umysłu, to sposób, w jaki odnosimy się do ludzi. Nie kupuję teorii, że albo zaharujemy się na śmierć, albo odpadniemy”.
Sam Honoré kiedyś też żył w szybkim tempie, ale wydarzyło się coś, co kompletnie odmieniło jego życie. Doznał objawienia na lotnisku w Rzymie, zaraz po tym powstała książka „Pochwała powolności”. Był zabieganym korespondentem gazety kanadyjskiej w Londynie, który porusza się z prędkością światła. Kiedy wieczorem wchodził do pokoju syna, jednym okiem czytał mu „Królewnę Śnieżkę”, próbując przeskakiwać zdania, i nerwowo zerkał na zegarek. I wtedy na lotnisku znalazł artykuł o pomysłach na zaoszczędzenie czasu dla zabieganych – wśród nich jednominutowe książeczki dla dzieci. „ Najpierw pomyślałem: koniec z wieczorną katorgą, a potem przyszła kolejna myśl, i to było objawienie, pomyślałem: ale nisko upadłem. Wsiadłem do samolotu do Londynu i po raz pierwszy od lat nie robiłem nic, nie czytałem, nie otworzyłem laptopa, nie słuchałem muzyki, tylko myślałem o tym, że się zagalopowałem” – mówi Carl Honoré.

Wszyscy jesteśmy „fast thinkerami”

Przeciętny rodzic spędza dwukrotnie więcej czasu, sprawdzając pocztę, niż bawiąc się ze swoim dzieckiem. Nie umiemy czegoś wypatrywać z utęsknieniem, i odczuwać przyjemności, gdy to coś nadejdzie. Restauratorzy donoszą, że coraz więcej zapracowanych klientów zamawia taksówkę, zanim skończy deser.
W ankiecie ICM połowa dorosłych Brytyjczyków stwierdziła, że z powodu napiętego terminarza traci kontakt z przyjaciółmi.
„W krainie prędkości królem jest ten, kto zareaguje najszybciej”. W epoce transmisji satelitarnych i całodobowych kanałów informacyjnych w mediach elektronicznych rządzi postać, którą pewien francuski socjolog określił mianem „fast thinkera” – to ktoś szybciej mówiący niż myślący, kto bez sekundy wahania potrafi udzielić gładkiej i powierzchownej odpowiedzi na każde pytanie.

Spowalniacze nowej ery

W odróżnieniu od hipisów, spowalniacze nowej ery kierują się nie tyle ideałami politycznymi czy ekologicznymi, co pragnieniem szczęśliwego życia.
Wagrain, wypoczynkowa miejscowość położona w zaciszu Alp Austriackich, żyje w powolnym tempie. Raz do roku, w październiku, w tej niewielkiej miejscowości odbywa się konferencja Stowarzyszenia na rzecz Spowolnienia Czasu. Stowarzyszenie, mające siedzibę w austriackim Klagenfurt, należy do liderów ruchu powolnościowego. Jeśli np. członek Stowarzyszenia jest lekarzem, to nalega, aby pozostawiono my więcej czasu na rozmowę z pacjentem. Projektant z kolei dojeżdża na spotkanie rowerem. Organizacja zwróciła się do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego z propozycją, by przyznawać medale sportowcom, którzy uzyskają najwolniejsze czasy.
Regularnie zastawiają pułapki na szybkość. Przy pomocy stoperów mierzą czas pieszym. Osoby przyłapane na pokonaniu dystansu 50 metrów w czasie mniejszym niż 37 sekund zostają zatrzymane i poproszone, by wyjaśniły, dlaczego tak się spieszą. Za karę muszą przejść tę samą odległość prowadząc trudnego do sterowania żółwia maskotkę.
Spowolnienie stało się modne w Japonii. Klub Leniwca prowadzi w Tokio kawiarnię, gdzie można zjeść ekologiczny posiłek, posłuchać koncertu przy świecach, kupić T-shirty i kubki z napisem „powolne jest piękne”.
Po drugiej stronie Pacyfiku fundacja Long Now z siedzibą w San Francisco buduje wielkie skomplikowane zegary, w których wskazówka przesuwa się raz na rok, a jej pełny obrót wokół tarczy ma zająć 10 tysiącleci. Wśród korporacji wspierających fundację finansowo znajdują się tacy giganci najnowocześniejszych technik jak People Soft, Autodesk, Sun Microsystems.

Dolce far niente

Włochom jest pewnie najbliżej do miana duchowej ojczyzny ruchu powolnościowego. Slow Food, Slow Sex, Powolne Miasta mają swoje korzenie we Włoszech.
Kultura mangiare bene wciąż odciska ślad na włoskiej mentalności i dlatego Włochy kroczą w awangardzie ruchu na rzecz kulinarnej powolności.Dolce far niente – słodkie nieróbstwo – było zawsze cenionym przez Włochów ideałem. Wszystko zaczęło się w 1986 roku, kiedy koło słynnych Schodów Hiszpańskich w Rzymie otwarto McDonalda. Na znak protestu słynny krytyk kulinarny Carlo Petrini założył organizację Slow Food, która zajmuje się m.in. wyszukiwaniem tradycyjnych wyrobów kulinarnych zagrożonych wyginięciem. W 2001 r. „New York Times” zaliczył Slow Food do grupy 80 pomysłów, które wstrząsnęły światem. Jak sama nazwa wskazuje, ruch broni tego wszystkiego, co obce duchowi McDonald’s: przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie, kolacji pojmowanej jako forma spędzania wolnego czasu z rodziną i przyjaciółmi.
Przeciętna długość bizneslunchu spadła do 36 minut. A przecież posiłek spożyty w poczuciu swobody, w przyjemnej atmosferze ma uspokajające, wręcz cywilizujące działanie. Jak mówił Oscar Wilde, po zjedzeniu dobrej kolacji człowiek jest w stanie przebaczyć każdemu, nawet własnym krewnym. Siedziba Slow Food znajduje się w Bra w Piemoncie. Na mocy lokalnego dekretu la dolce vita stała się tu prawem. W 1999 r. Bra i trzy inne włoskie miasta podpisały z inspiracji Slow Food zobowiązanie, że przekształcą się w oazy wolne od szalonego pędu współczesnego świata.

Slow Cities – Powolne Miasta

Ruch ten nazwano Slow Cities, czyli Powolne Miasta i dziś liczy setki miast na całym świecie. Na liście polskich miast zrzeszonych w sieci Slow Cities znajdują się m.in. Bisztynek, Lidzbark Warmiński, Murowana Goślina, Nowe Miasto Lubawskie, Olsztynek, Reszel, Ryn.
Manifest Slow Cities zawiera 55 postanowień, takich jak ograniczenie hałasu i ruchu samochodowego, powiększenie terenów zielonych i stref przeznaczonych dla pieszych, popieranie gospodarstw rolnych i sklepów, bazarów i restauracji, które u nich się zaopatrują, wspieranie technologii chroniących środowisko, ochrona tradycji kulinarnych, krzewienie ducha gościnności i wspólnoty sąsiedzkiej.
W Bra część ulic w centro storico została zamknięta dla ruchu, wprowadzono tam też zakaz dla sieci supermarketów i jaskrawych neonów. Małym rodzinnym przedsiębiorstwom, wśród nich sklepom z ręcznie tkanymi materiałami i miejscowymi specjałami mięsnymi, przyznano najatrakcyjniejsze lokale. Urząd miasta udziela dotacji na remonty budynków, do których używa się tradycyjnych czerwonych dachówek i tynku w kolorze miodu. W szpitalach i stołówkach szkolnych podaje się tradycyjne potrawy przyrządzone z ekologicznych produktów.

Slow Sex – bez sprinterskiego biegu ku orgazmowi

Również w Bra oficjalnie narodził się ruch Slow Sex. Jego założycielem jest Alberto Vitale, który uznał, że zasadę Petriniego – więcej czasu przeznaczonego na jedzenie to większa zmysłowa przyjemność – można by przenieść z kuchni do sypialni. – W naszej konsumenckiej kulturze chodzi o to, aby szybko się z kimś przespać, a potem ruszać na kolejny podbój – mówi Vitale. Prowadzi krucjatę przeciw kulturze szybkiego numerka, jeździ po piemonckich klubach, by wygłaszać pogadanki na temat rozkoszy powolnego seksu. Seks bez sprinterskiego biegu ku orgazmowi może dawać o wiele więcej przyjemności. Nic tak nie oddaje tęsknoty za wolniejszym seksem jak eksplozja mody na tantrę. Na warsztatach seksu tantrycznego, które są bardzo popularne również w Polsce, pary uczą się większego otwarcia na zmysłowość.
Kilka lat temu w jednym z wywiadów Sting zwierzył się z zamiłowania do tantrycznego seksu i z zachwytem opowiadał, jak bez końca kochał swoją żonę. Angielski rockman w mgnieniu oka stał się obiektem dowcipów. Tantra mistyczna, mieszanka jogi, medytacji i seksu, jest szczególnie wdzięcznym celem pogardliwych uwag.
Jak twierdzi Dawid Rzepecki, trener tantry, seks tantryczny jest czymś więcej niż tylko zwykłym seksem w zwolnionym tempie. – Chodzi w nim o zastosowanie energii seksualnej do stworzenia idealnego duchowego związku z partnerem i wszechświatem. Filozofia tantryczna uczy, że energia porusza się w ciele przez siedem czakr usytuowanych wzdłuż kręgosłupa, od genitaliów po czubek głowy. Dzięki mieszaninie medytacji, ćwiczeń jogicznych, kontroli oddechu i niespiesznej gry wstępnej pary uczą się zatrzymywać swoją energię seksualną i sterować jej przepływem. Dawid wraz ze swoją żoną prowadzi warsztaty dla par i singli w różnych miastach Polski. Na co dzień można ich spotkać w Świątyni Tantry w Warszawie, która mieści się w podziemiach przedwojennej kamienicy. Właściwie mieści się tu schron przeciwlotniczy. Stwarza to specyficzną atmosferę, która pozwala się przenieść w zupełnie inny świat, z dala od zgiełku tego, co na górze.
– Jedną z pierwszych ofiar zbytniego pośpiechu zachodniego mężczyzny jest jego życie seksualne – mówi Dawid Rzepecki. – Napięte terminarze nie sprzyjają powolnej, długiej grze miłosnej. Kiedy nadchodzi koniec dnia, jesteśmy zazwyczaj zbyt wykończeni, żeby mieć ochotę na seks. Dla tantryków powolne, świadome złączenie seksualne było ścieżką ku oświeceniu. Każdy może zdecydować, jak dalece chce zgłębiać mistyczną stronę seksualności. Uważam, że tantrę można traktować zarówno jak ścieżkę duchową, jak i metodę na poprawienie swojego życia seksualnego.
Tantra dąży do tego, aby rozciągnąć i natężyć rozkosz poprzez uwolnienie energii seksualnej z okolic krocza i rozprowadzenie jej po okolicy. – Z racji nacisku kładzionego na wzajemność, zażyłość i powolność tantra jest bardzo przyjazna kobietom. Od mężczyzny oczekuje się, że będzie traktował kobietę jak boginię, łagodnie podsycając jej pożądanie i nie próbując przejmować kontroli ani narzucać własnego tempa. Dobrym przykładem jest film „Fortepian” w reżyserii Jane Campion. Kobiety rozgrzewają się wolniej, a osiągnięcie stanu pełnego podniecenia zajmuje im średnio 20 minut, podczas gdy mężczyźnie 10 minut lub nawet mniej. Większość kobiet woli kochanka o powolnej dłoni – podkreśla Dawid Rzepecki.
Ludzie mogą być małżeństwem od 20 lat i tak naprawdę się nie znać, bo cały czas prześlizgują się po powierzchni…

Liczy się reakcja, a nie refleksja

W miejscu pracy wszyscy odczuwamy presję, by myśleć szybko, liczy się reakcja, a nie refleksja. BBC przygotowała raport, z którego jasno wynika, że ludzie pracujący powyżej 42 godzin tygodniowo przestają być wydajni. Myślą mniej kreatywnie, wchodzą w konflikty z innymi pracownikami, zaczynają robić błędy.
Mózg potrafi zdziałać cuda, będąc na wysokich obrotach, ale zdziała o niebo więcej, gdy dostanie szansę, żeby zwolnić. W 2002 r. British Airways wypuściły serię reklam telewizyjnych z motywem przewodnim „Wolniej znaczy lepiej”. W jednej z nich grupa biznesmenów wierzy, że dostała zlecenie ze Stanów Zjednoczonych dzięki ofercie wysłanej w porę faksem. Tymczasem kontrakt sprzed nosa zwinęli im rywale, bo poświęcili czas na to, by polecieć do klientów i osobiście przedstawić im swój projekt.
Wśród postaci historycznych, które odniosły sukcesy, było wielu niepoprawnych miłośników drzemki: John F. Kennedy, Edison, Bonaparte, Rockefeller, Churchill.
W sześciu fabrykach firmy Yarde Metals na terenie Stanów Zjednoczonych pracowników zachęca się, by drzemali podczas przerw. Przedsiębiorstwo wybudowało specjalne drzemalnie, a raz do roku organizuje sesję zbiorowego drzemania. Z kolei Masajes 1000, ogólnokrajowa hiszpańska sieć salonów sjesty, proponuje dziś każdemu możliwość przespania się przez 20 minut za cztery euro.
W świecie zdominowanym przez nowoczesną technologię nasze zamiłowanie do ręcznie wykonywanych prac jest większe niż kiedykolwiek. W świecie, w którym liczy się szybkość, wielu ludziom proste, staroświeckie prace, jak choćby robienie na drutach, wyszywanie makatek, tworzenie ozdób choinkowych, pomagają zwolnić, oddać się refleksji.
Restauracja Halka w Warszawie każdego roku przed świętami organizuje warsztaty, podczas których goście przy lampce wina tworzą własnoręcznie bombki i inne ozdoby choinkowe. Zarówno dania, jak i warsztaty to część idei. która na co dzień przyświeca restauracji – zwolnij na chwilę, weź głęboki oddech i spróbuj z nami celebrować chwilę.
Adepci wu wei mawiali: „Jeżeli bezużyteczne rzeczy nie wprowadzają zamętu do twojego umysłu, to znaczy, że przeżywasz właśnie najlepszy okres w życiu”.
Od czasu do czasu trzeba się wyrzec luksusu, by nie być nieszczęśliwym w dniu, gdy los pozbawi nas wszystkiego. Dominique Loreau, autorka książki „Sztuka prostoty”, wyznaje zasadę „mniej znaczy więcej”. „Im mniej mamy, tym bardziej jesteśmy wolni i tym bardziej możemy się rozwijać. Dopiero kiedy usuniesz wszystko, co niepotrzebne, dostrzeżesz nowe perspektywy. Wiele naszych rzeczy jest zupełnie niepotrzebnych, ale dociera to do nas dopiero, gdy je utracimy”.

Powrót
Newsletter

Facebook

Relacje

Mówili o nas:

  • tvp2_logo_9
  • sens_logo_czerwone_kopia
  • radio gdańsk
  • polska_the_times-logo
  • polsat cafe
  • logo_wrozka
  • logo_shape blue 1
  • logo_Focus
  • logo trendy
  • logo trójka
  • logo Claudia
  • gwiazdy-mowia-logo-300x107
  • Zwierciadło
  • logo-pr4
  • wprost-logo
  • logo natemat
  • logo rdc
  • nieznany_swiat - logo
  • uroda życia logo
  • joga magazyn logo
Copyright © TantraLove.eu / Strona wykorzystuje pliki Cookies, więcej o tym w Polityce prywatności.