Oferty specjalne

Nadchodzące wydarzenia

Polecane artykuły w prasie

» Tantra – joga miłości – MAGAZYN JOGA

joga na bloga

TEKST: Z Zosią i Dawidem Rzepeckimi rozmawia Piotr Bielski

MAGAZYN JOGA nr 13, 2015r.

Czym są narzędzia tantryczne i czy można się ich nauczyć? Czym w ogóle jest tantra, jeśli nie filozofią? Co robi się na tantrycznych warsztatach i jak wygląda przesiąknięta tantrą codzienność – opowiadają Zosia i Dawid Rzepeccy, nauczyciele tantry.

Piotr Bielski: Zacznę od najprostszego, które bywa czasami najtrudniejsze: czym dla was jest tantra?

Zosia i Dawid Rzepeccy: Im dłużej praktykujemy tantrę, tym trudniej jest na to pytanie odpowiedzieć. My na swojej ścieżce spotkaliśmy się głównie z tantrą współczesną, czyli tak naprawdę wciąż raczkującą ścieżką wiedzy o życiu w połączeniu miłości, seksualności i świadomości. Ta ścieżka wyrosła na fali zainteresowania filozofiami i praktykami Wschodu, ale i współczesnym, zachodnim terapeutycznym zainteresowaniem pracą z ciałem i jego energetyką. Dla nas, jako dla rozwijających się osób, okazała się strzałem w dziesiątkę, bowiem dokładnie dotykała naszych potrzeb. Uwzględniając wszystkie aspekty naszego ciała i świadomości, otwierała nas na dojrzałą miłość. Na ten moment doceniamy również tantrę i jej narzędzia dlatego, że ciągle pozwala nam się w naszym związku rozwijać. Pogłębiamy doświadczenie bliskości, jednocześnie pozostając w poczuciu, że świat jest naprawdę przede wszystkim wielką tajemnicą.

Jak Tantra pojawiła się w Waszym życiu?

– Zanim się poznaliśmy, każde z nas już się tym tematem trochę interesowało. Kiedy się spotkaliśmy, nie zdając sobie do końca z tego sprawy, nasze ciała same podjęły nieznane nam wcześniej praktyki tantryczne. Kiedy wkrótce trafiliśmy na warsztaty, zorientowaliśmy się, że wiele z tych rzeczy ma swoją nazwę i tradycję. Inne były dla nas nowe, ale jakby dobrze znane. Poczuliśmy, że znaleźliśmy swoją ścieżkę na całe życie albo to ona znalazła nas. Dawid wcześniej ukończył filozofię, wykładał filozofię Wschodu, praktykował buddyzm zen, tai chi, tensegrity, prowadził już własne autorskie warsztaty szamańskiej pracy z ciałem. Zosia ukończyła psychologię, uczestniczyła w różnych warsztatach rozwoju osobistego i duchowego. Już będąc razem, ukończyliśmy trzy różne szkoły psychoterapii. Ale dopiero poznając tantrę, poczuliśmy, że to jest ścieżka dla nas; że dzięki niej i w niej możemy w pełni dotknąć własnego potencjału. No, i jest to świetna ścieżka dla par! W zasadzie jedyna, w której partnerzy nie muszą rozwijać się koło siebie, ale mogą skorzystać z tego, że są w tym razem. Stanowią dla siebie wsparcie i wyzwanie. Są sobie mistrzami i uczniami, a role te zmieniają się dynamicznie. Wszystko, co do tej pory wiedzieliśmy o rozwoju osobistym i duchowym, zawarło się dla nas w tantrze. Do tego praktyka medytacji polega na zjednoczeniu w seksualności! Jakie to dla nas było piękne! Nie zawsze to było proste, ale dzięki wielu dostępnym narzędziom mogliśmy i wciąż możemy się bezpiecznie rozwijać. Dla nas najważniejszym aspektem naszej praktyki tantry jest pielęgnacja naszej miłości i otwartości na siebie osobiście, na siebie nawzajem oraz na otoczenie. Dużo mniej interesuje nas teraz filozofia i psychologia, a o wiele bardziej doświadczenie życia w miłującej obecności.
Co jest waszą misją w szerzeniu tantry?

– Ponieważ prowadzimy warsztaty z tantry współczesnej już od paru ładnych lat, nasze cele dojrzewały wraz z nami. Kiedyś bardziej dzieliliśmy się tantrą jako całościową ścieżką, podejściem do życia. Z czasem nasze cele się zawężały i pokorniały. Teraz pracujemy głównie z parami i uczymy nie tyle tantry, ile narzędzi tantrycznych. Widzimy ludzkie potrzeby, te głębokie, jak bliskość, wolność, radość z chwili, a przede wszystkim doświadczenie miłości, które są wspólne dla wielu z nas, i dostarczamy narzędzia w postaci różnych umiejętności, aby tych potrzeb dotknąć, rozpoznać je, nazwać i spróbować zaspokoić. Na przykład mniej nas interesują „kosmiczne orgazmy”, a bardziej szczere głębokie i pełne miłości spotkanie dwojga kochanków. Mniej nas interesuje teoretyzowanie na temat oświecenia, a bardziej doświadczenie obecności i przyjęcia tego, co jest teraz. Mniej nas interesuje samotna ucieczka w Himalaje, a bardziej drobne zmiany w codzienności, które, jak wierzymy, mogą zmienić bardzo wiele w naszym życiu. Wierzymy, że ważny jest nie tylko rozwój osobisty, ale i rozwój w relacjach oraz w społecznościach. Widząc, jak uczestnicy naszych warsztatów w większości wyjeżdżają szczęśliwsi, z przebudzonymi sercami, wiemy, że to, co robimy jest dobre i potrzebne. Daje nam to poczucie spełnienia i satysfakcji.
Czy moglibyście opowiedzieć o tym, co robicie na zajęciach?

– Dużo pracujemy z ciałem, aby udrożnić przepływ energii, zwykle przytkanej zarówno codziennością, jak i starymi historiami. To na początek. Potem robimy specjalne miejsce na szczerość w wyrażaniu uczuć i emocji. To ważne, abyśmy doświadczali własnych emocji i potrafili je zarówno nazywać, jak i wyrażać. Emocje to przecież z angielskiego e-motion, energy in motion, energia w ruchu. Jeśli jesteśmy od nich odcięci, nie jesteśmy w stanie poczuć, że naprawdę żyjemy. We wszystko staramy się wnieść świadomość, aby rozpoznawać własne wzorce zachowań i zależnie od potrzeb zmieniać je. Następnie wprowadzamy narzędzia i praktyki tantryczne. Dopiero wtedy, gdy już jesteśmy na to bardziej gotowi, pojawiają się medytacje, niektóre ze starożytności, niektóre bardziej współczesne, mające na celu głębokie spotkanie z samym sobą i – jeśli warsztaty są dla par – z partnerem.

Do tego miejsca prowadzimy uczestników, dalej idą sami, wyposażeni w odpowiednie narzędzia, każdy spotyka i rozwija się na swój sposób. Wierzymy, że każdy uczestnik wie najlepiej, co jest dla niego na dany moment ważne i czego potrzebuje. Choć gdzieś tam wszyscy na początku i końcu, spotykamy się w tym samym miejscu miłującej obecności.

Czy widzicie związki tantry z jogą?

– Przecież niektórzy nazywają współczesną tantrę jogą miłości! Bardzo sobie cenimy pracę z osobami praktykującymi jogę. Przede wszystkim mają większą świadomość ciała i płynących w nim energii. Posługujemy się często tymi samymi pojęciami, a także korzystamy z tej samej mapy pól energii, jaką jest system czakr. Jest wiele punktów wspólnych w praktyce, ale oczywiście są też różnice. Dotykamy bowiem całych przestrzeni, których nie tylko joga, ale i wiele innych ścieżek rozwoju duchowego omija z daleka, mianowicie pracę z tzw. dolnymi czakrami. Niektórzy wręcz świadomie unikają tej części siebie, czyli swoich instynktów, seksualności, emocji, pracy nad poczuciem siebie w relacjach i w grupie, czy własnej zdrowo pojętej wartości. Łatwiej jest im skupić się od razu na miłości, medytacji i duchowych aspektach świadomości. Ale dla nas, praktyków, takie podejście byłoby „kastrujące” z połowy naszych potencjałów. Kiedy wnosimy świadomość w instynkt, seksualność czy emocje, łatwiej jest nam żyć w codzienności. Te sfery, zepchnięte do podświadomości, przez wieki deprecjonowane, stały się naszym cieniem. Boimy się ich i ich nie znamy, a to może być najbardziej soczystym, namiętnym i ugruntowanym kawałkiem w naszym życiu. Osobiście nie wierzymy w pełen rozwój potencjału bez zadbania o nasze korzenie. To jak z tym słynnym lotosem na bagnie – po wyjęciu z wody, po odcięciu od korzenia więdnie. Aby być w pełni sobą, żyć w szczerości i cieszyć się życiem, potrzebujemy również dawać przestrzeń naszym pierwotny zasobom, wyrażać emocje, stawiać granice i szanować innych. Inaczej uciekamy w iluzję oświecenia. Cierpią na tym nasze relacje, a nasza miłość jest co najwyżej chwilowym afektem. Bez zasilenia z ciała, kontaktu z partnerem, łatwo nam jest oderwać się od rzeczywistości i żyć w świecie własnych wyobrażeń.

Kiedy czujecie największą radość z efektów waszej pracy?

– Kiedy w pewnym momencie warsztatów widzimy, jak twarze uczestników rozjaśniają się. Ciała się uelastyczniają, oczy zaczynają błyszczeć, a miłość – w przypadku pracy z parami – zaczyna objawiać się w pojawiającej się między nimi bliskości. Kiedy na koniec często słyszmy: „po wielu latach odnaleźliśmy się na nowo”, „nigdy nie doświadczyliśmy tego, co teraz” albo „całe życie na to czekałam/em”, to wiemy, że jesteśmy na swoim miejscu i czujemy ogromną wdzięczność za życie i naszą pracę.

Dziękuję za rozmowę i powodzenia w szerzeniu tej pięknej jogi miłości!

Powrót

Newsletter

Facebook

Relacje

Mówili o nas:

  • tvp2_logo_9
  • sens_logo_czerwone_kopia
  • radio gdańsk
  • polska_the_times-logo
  • polsat cafe
  • logo_wrozka
  • logo_shape blue 1
  • logo_Focus
  • logo trendy
  • logo trójka
  • logo Claudia
  • gwiazdy-mowia-logo-300x107
  • Zwierciadło
  • logo-pr4
  • wprost-logo
  • logo natemat
  • logo rdc
  • nieznany_swiat - logo
  • uroda życia logo
  • joga magazyn logo
Copyright © TantraLove.eu / Strona wykorzystuje pliki Cookies, więcej o tym w Polityce prywatności.