Oferty specjalne



Nadchodzące wydarzenia

Polecane artykuły w prasie

Jest już do kupienia książka Edyty Adamczewskiej o lotosowych narodzinach.

Tym z Was, którzy przygotowują się do powitania na świecie swojego dziecka, polecamy książkę Edyty Adamczewskiej „Tajemnica narodzin. Poród lotosowy”. W sposób przystępny przybliża ona wyniki badań z całego świata dotyczące świadomości dziecka podczas porodu i konsekwencji z jakimi musi się zmierzyć w dorosłym życiu, wynikających ze sposobu przyjścia na świat i przebiegu akcji porodowej. Choć wydawać się może, że zapis badań dotyczyć może ostatnich kilkunastu lat w książce znajdziemy powiązania ze sposobami znanymi kobietom od tysiącleci. Delikatna, czytelna czasem żartobliwa forma rzuca nowe światło na pierwsze chwile Maleństwa na świecie.

Publikacja zawiera również fragmenty historii porodu lotosowego Zosi Rzepeckiej, która swoja córkę Wiktorię urodziła w czerwcu 2017 roku, wraz z mężem w domu.

„(…) Dziecko i placenta poprzez to, że rozwijają się z tej samej komórki, energetycznie są jak bliźnięta. Rezonowało we mnie, że jest między nimi jakaś tajemnicza więź i ważne jest nie tylko to, aby pępowina przestała pulsować przed odcięciem jej, ale również, że istotne jest pozwolić dziecku w swoim czasie pożegnać się z „przyjacielem”, z którym było w łonie przez tak długi czas. Krew która wraca z łożyska do dziecka to jedno, a drugie, bardziej subtelne, że następuje wtedy przekazanie reszty informacji i energetycznego potencjału dziecku. Gdzieś w środku czułam, że taki sposób przywitania dziecka jest czymś najlepszym co mogę dać na starcie. (…)

Oboje z mężem wiedzieliśmy, że chcemy jak najmniej ingerować w naturalny proces narodzić. Mnie bardzo zależało na tym, żeby powitać na tym świecie małą lotoskową istotkę. Liczyłam na to, że nasza córka również ma taki plan. Wiktoria urodziła się w domu, w wodzie, przy blasku ognia palącego się w kominku, w atmosferze radości, spokoju i miłości. Tuliłam ją w swych ramionach w porodowym basenie, czując jak łączy nas jeszcze pępowina. Wtedy dołączyła do nas Gabriela (3 lata), która właśnie się obudziła. Była bardzo szczęśliwa widząc swoją siostrę i ten niezwykły błękitnawy sznur, który kończył się jeszcze w moim ciele. Łożysko urodziłam po dwóch godzinach. Dopiero wtedy zobaczyłam, że placenta rzeczywiście należy do dziecka a nie do matki. Ja, mąż i starsza córka przyłączyliśmy się do położnej i uważnie oglądaliśmy łożysko. To był niezwykły widok, placenta razem ze swoimi żyłkami wyglądała dosłownie jak rozgałęzione drzewo, a pępowina stanowiła tu pień i korzeń łączący Wiktorię z tym Kosmicznym Drzewem Życia”.

Książka jest do kupienia tutaj>

Powrót
Newsletter

Facebook

Relacje

Copyright © TantraLove.eu / Strona wykorzystuje pliki Cookies, więcej o tym w Polityce prywatności.